Światowe rynki finansowe nadal przeżywają swego rodzaju rozdwojenie jaźni z jednej strony reagując w tradycyjny sposób na publikację standardowych wskaźników makroekonomicznych, z drugiej zaś próbując od półtora tygodnia uwzględnić w wycenie aktywów finansowych nowe i trudne do precyzyjnego oszacowania ryzyko polityczne. W czwartek rynki akcji na świecie odchorowały najsilniejsze od półtora roku załamanie (-6,9 proc. w sierpniu) liczby rozpoczętych papierów skarbowych w USA (housing starts). Równocześnie na rynki deprymująco musiał oddziaływać ciągły brak pewności co do charakteru amerykańskiej odpowiedzi na atak z 11 września i bliskość weekendowej przerwy. Globalny odwrót od ryzyka objawiający się spadkami głównych indeksów rynków akcji służy natomiast cały czas rynkom obligacji (w segmencie 2?5 lat). Rentowności niemieckich papierów skarbowych wybiły się w dół z ponad 2-letnich ?głów z ramionami? będących odpowiednikami analogicznych struktur na rynkach akcji, co zapowiada na dłuższą metę dalszą hossę na rynkach obligacji. Od miesiąca, czyli dokładnie od czasu zdetonowania przez ministra finansów budżetowej bomby, ten globalny trend determinuje również dobrą koniunkturę na krajowym rynku obligacji długoterminowych. Hossa na rynkach obligacji, czyli spadek długoterminowych stóp procentowych jest koniecznym warunkiem trwałości późniejszego ożywienia gospodarczego i odbicia na rynkach akcji. Na razie nasze akcje niespodziewanie robią się względnie coraz droższe, o czym łatwo przekonać się zauważając, że indeks giełdy londyńskiej FTSE-30 dotarł w czwartek do poziomu najniższego od początku 1995 roku. WIG miał wtedy wartość 5905 pkt.