Po każdym okresie obrachunkowym do Państwowego Urzędu Nadzoru Ubezpieczeń spływa rzeka danych finansowych od działających w Polsce firm ubezpieczeniowych. Urząd testuje obecnie system wczesnego ostrzegania, który pozwala określić w skali pięciostopniowej sytuację finansową danego ubezpieczyciela. Jeśli jakieś towarzystwo nie spełnia kryteriów bezpieczeństwa finansowego, to na monitorach kontrolerów PUNU dominuje kolor czerwony. Zakłady zagrożone świecą na fioletowo, średniacy ? na żółto. Jeśli na monitorze pojawią się kolory ciemno- lub jasnozielony, władze spółki mogą być pewne, że PUNU nie będzie się nimi w najbliższym czasie szczególnie interesować.
Ważnym elementem systemu nadzoru PUNU jest kierowany przez dyrektor Elżbietę Wanat-Połeć departament analiz systemu ubezpieczeniowego. To tutaj, po zakończeniu okresów obrachunkowych, spływają dane finansowe ze wszystkich działających w Polsce towarzystw ubezpieczeniowych. To stąd, po wyeliminowaniu błędów oraz odpowiednim sformatowaniu, szczegółowe raporty finansowe trafiają na biurka pracowników departamentu nadzoru, którzy zajmują się konkretnymi firmami. Proces pozyskiwania i przetwarzania danych jest tajny do tego stopnia, iż w przypadku próby nieuprawnionego dostępu do danych komputer jest wyłączany i przeprowadzana jest drobiazgowa procedura wyjaśniająca. Także dostęp do szczegółowych informacji o danej firmie mają osoby wyłącznie ją ?prowadzące? (no i, oczywiście, ścisłe kierownictwo PUNU), pozostali pracownicy mają jedynie ograniczony dostęp do danych zagregowanych całego sektora ubezpieczeniowego.Odrobina historiiTworzenie bazy danych PUNU rozpoczęło się dopiero w 1995 r. Uchwalone wówczas nowelizacje ustaw: o działalności ubezpieczeniowej (powołała do życia PUNU) oraz o rachunkowości spowodowały, że znacznie zmienił się zakres i rodzaj danych przekazywanych przez zakłady ubezpieczeń do Urzędu. ? W początkowym okresie nasze działania skupione były wokół tworzenia bieżącej bazy danych w oparciu o nowe przepisy. Następnie dokonaliśmy korekty i uzupełniliśmy zakres danych z okresu poprzedzającego wejście tych ustaw w życie. Obecnie baza danych obejmuje pełny okres od wprowadzenia na rynek ubezpieczeniowy zasad wolnorynkowych ? wyjaśnia dyrektor Wanat-Połeć. Stworzenie kompleksowej bazy danych nie było zadaniem łatwym. W początkowym okresie większość danych była przekazywana w ?formie papierowej?, dodatkowo brakowało szczegółowych regulacji prawnych, określających zakres obowiązkowej sprawozdawczości na potrzeby nadzoru. ? Co roku prezes PUNU Danuta Wałcerz, korzystając z uprawnień wynikających z art. 83 ust 3 ustawy o działalności ubezpieczeniowej, określała w okólnikach zakres danych, jakie należało przesyłać do Urzędu. Pełne ramy prawne wyznaczyło dopiero rozporządzenie ministra finansów z 31 grudnia 1998 r., które w jednoznaczny sposób określiło zakres sprawozdawczości finansowej zakładów ? przypomina dyrektor Wanat-Połeć.Błędy do lamusa?Rozporządzenie poprzez zunifikowanie formy sprawozdań znacznie ograniczyło liczbę błędów w raportach przekazywanych przez zakłady do PUNU. ? Towarzystwa otrzymały od nas aplikację komputerową (od 1998 r. dane przekazywane są na nośnikach elektronicznych, np. dyskietkach), dzięki której są w stanie precyzyjnie wypełnić obowiązek informacyjny odpowiednio do zakresu prowadzonej działalności ? uważa dyrektor Wanat-Połeć. Niestety, mimo że dzięki aplikacji zakłady mogą przeprowadzić około 800 testów wewnątrz raportu, błędy w raportach nadal się zdarzają. Są one wychwytywane przez analityków, którzy dysponują szerszą paletą narzędzi kontrolnych. Zdaniem Elżbiety Wanat-Połeć, większość popełnianych błędów wynika raczej z nieprawidłowej interpretacji zapisów prawa niż ze złej woli czy też braku umiejętności.Nieustające spóźnieniaTowarzystwa mają 40 dni od zakończenia okresu obrachunkowego na przesłanie raportu finansowego do departamentu analiz PUNU. To stosunkowo długi okres, a mimo to ciągle zdarza się, że któryś z zakładów ?zapomni? o ustawowym terminie i przekazuje raport po czasie. Zdaniem dyrektor Elżbiety Wanat-Połeć, tutaj sytuacja systematycznie poprawia się. ? Przy opracowywaniu ostatniego raportu (za okres od 1 stycznia do 30 czerwca br.) okazało się, że ponad 50% zakładów przesłało nam raporty już na początku sierpnia ? twierdzi. Przyznaje jednak, że zdarzają się sytuacje, kiedy towarzystwa dostarczają dane po ustawowym terminie, a składane informacje wymagają uzupełnienia. ? W stosunku do takich zakładów podejmowane są działania określone w ustawie ? kończy temat.Uwaga na parametryNajważniejszymi parametrami bezpieczeństwa stosowanymi wobec firm ubezpieczeniowych są tzw. wskaźniki pokrycia marginesu wypłacalności środkami własnymi oraz funduszu ubezpieczeniowego aktywami. Ustawa o działalności ubezpieczeniowej narzuca towarzystwom obowiązek 100-proc. ich pokrycia. Jeśli parametry danego zakładu spadną poniżej ustawowego poziomu, oznacza to, że może mieć on kłopoty z wywiązania się z zobowiązań ze sprzedanych polis. W takich sytuacjach nadzór żąda najczęściej od spółek uzupełnienia niedoboru środków finansowych bądź poprzez podwyższenie kapitałów, bądź zmianę struktury aktywów. Firmy, które mają kłopoty z pokryciem ustawowych wskaźników bezpieczeństwa, obejmowane są przez PUNU wzmożonym nadzorem. Urząd nakłada na nie obowiązek składania co miesiąc, a nie co kwartał, sprawozdań finansowych. Wzmożona praca służb statystycznych to nie jedyna dolegliwość, jaka je spotyka. Pracownicy PUNU badają szczegółowo wybrane obszary działalności tych spółek i wykazują drogi naprawy sytuacji gospodarczej danego zakładu (niestety, sugestie nie zawsze są uwzględniane).Wczesne ostrzeganieW ramach bazy statystyczno-finansowej PUNU funkcjonuje tzw. system wczesnego ostrzegania (SWO). Zadania, jakie postawiono przed SWO, to m.in. identyfikacja firm ubezpieczeniowych, co do których nadzór powinien podjąć niezbędne działania kontrolne bądź stały monitoring finansowy. ? Na podstawie posiadanych danych jesteśmy w stanie przewidzieć takie zagrożenia z około 3?4-kwartalnym wyprzedzeniem ? twierdzi dyr. Wanat-Połeć.SWO wykorzystuje około 240 usystematyzowanych wskaźników porównawczych, przez co możliwe jest zidentyfikowanie potencjalnych zagrożeń w bieżącej i przyszłej działalności towarzystw. SWO jest rozwiązaniem autorskim analityków PUNU. Dodatkowo Urząd wykorzystuje większość systemów wczesnego ostrzegania opracowanych przez nadzory ubezpieczeniowe z rozwiniętych rynków. Pozwala to na zobiektywizowanie oceny sytuacji finansowej naszych firm. Wprawdzie szefowie działających w Polsce towarzystw utyskują na nadmierną szczegółowość danych pozyskiwanych przez nasz nadzór, ale w ocenie dyr. Wanat tak nie jest. Zarówno bowiem w niektórych krajach Unii Europejskiej, jak i w USA obowiązki informacyjne nakładane na firmy ubezpieczeniowe są jeszcze większe.Kolorowe wskaźnikiPrzy ocenie sytuacji finansowej zakładów stosuje się pięć kategorii, którym przyporządkowane jest pięć kolorów. Czerwony oznacza, że towarzystwo nie spełnia większości wskaźników bezpieczeństwa i jego gospodarka finansowa wymaga podjęcia radykalnych działań naprawczych (np. wdrożenia krótkoterminowego planu wypłacalności). Kolor fioletowy oznacza, że finanse danego zakładu są zagrożone i również wymagają sanacji. Kolor żółty to domena średniaków, których sytuacja nie jest może najlepsza, ale też nie wymaga podjęcia kroków zaradczych. Kolory jasno- i ciemnozielony oznaczają, że dana firma ma dobre bądź bardzo dobre stosunki finansowe i jej kierownictwo może spać spokojnie. PARKIETOWI udało się namówić kierownictwo PUNU do tego, aby na przykładzie danego zakładu pracownicy departamentu analiz zademonstrowali możliwości SWO. Niestety, pod lupę systemu nie trafiło żadne z działających towarzystw (takich informacji Urząd broni niczym niepodległości). Na warsztat trafił jeden z zakładów, którego upadłość została ogłoszona. Po wpisaniu nazwy spółki i określeniu parametrów (np. okresu działalności) na monitorze ukazał się szereg kolumn z danymi finansowymi bankruta, przy których dominował kolor czerwony. Diagnoza była jednoznaczna ? katastrofa finansowa. Czerwono-czarni outsiderzyJakiś czas temu w publikacjach poświęconych rynkowi ubezpieczeniowemu można było znaleźć informacje o tzw. czarnej liście PUNU, na którą trafiło około 10 towarzystw majątkowych, nie spełniających ustawowych wskaźników bezpieczeństwa. ? Liczba zagrożonych zakładów spadła. Wynika to ze znacznego dokapitalizowania ich przez akcjonariuszy oraz podjęcia stosownych działań naprawczych ? twierdzi dyr. Wanat-Połeć.PUNU kategorycznie odmawia udostępnienia list firm, które popadły w tarapaty finansowe (zdarza się, iż zarządy skarżą się, że ujawnienie nazwy osłabi pozycję konkurencyjną firmy). Z nieoficjalnych informacji uzyskanych przez PARKIET wynika, że na tzw. czarnej liście PUNU znajduje się obecnie sześć spółek.
TOMASZ BRZEZIŃSKI