Kontrowersyjne opłaty od jednostek indeksowych
Opłaty transakcyjne od jednostek indeksowych mogą stać się przyczyną mniejszego zainteresowania tym zapowiadanym już od dłuższego czasu nowym instrumentem na GPW. KDPW upiera się bowiem przy pobieraniuopłaty od każdej zrealizowanej transakcji, podczas gdy na giełdzie brukselskiej, na której wzorowany jest ten produkt, stałe koszty liczone są tylko raz.
Przedstawiciele Krajowego Depozytu Papierów Wartościowych tłumaczą, iż opłaty zostały ustalone po dyskusji z giełdą. Zaakceptowała je też rada nadzorcza Depozytu i według Teresy Rogalskiej, członka zarządu KDPW, wydaje się, że są niższe od opłat dla innych instrumentów pochodnych. ? System opłat analizowano i ustalano w ten sposób, aby był on analogiczny do funkcjonującego na rynku kasowym. Porównywanie go zatem do tych systemów, które działają na innych rynkach, nie wydaje się uzasadnione, gdyż każdy z nich ma swoją własną specyfikę i praktycznie na każdym działa inny system pobierania opłat ? mówi Teresa Rogalska.Prowizja pobierana przez Depozyt od uczestnika rynku, co w tym przypadku oznacza biuro lub dom maklerski, wynosi 0,013% od wartości obrotu plus 2 zł od każdej zawartej transakcji. O ile pierwsza część opłaty jest łatwa do obliczenia i nie pozostawia żadnych wątpliwości, to druga część zawsze rodzi niepewność w chwili złożenia zlecenia: ile tak naprawdę za nie zapłacimy. Każdorazowo pozostanie bowiem możliwość podzielenia dyspozycji na serię mniejszych transakcji, od których trzeba będzie zapłacić prowizję. Trudno jednak nie przywołać w tym miejscu przykładu z rynku belgijskiego, na którym handlowane są jednostki MiniBell-20, będące wzorem dla polskiej konstrukcji. Tam bowiem opłata stała w wysokości 1,3 euro pobierana jest wyłącznie od pierwszej transakcji dokonanej na podstawie dyspozycji klienta. W ten sposób koszty znane są z góry, ich wysokość zaś nie zależy od stopnia rozbicia zlecenia.Co więcej, wielkość jednostki transakcyjnej na rynku belgijskim wynosi 10 jednostek indeksowych, co stanowi wartość około 300 euro (30 euro x 10 jednostek), czyli mniej więcej 1,2 tys. zł, a w Polsce ma to być jedna jednostka indeksowa równa 1/10 wartości indeksu WIG20, a więc około 100 zł. W konsekwencji maksymalny udział opłaty rozliczeniowej w transakcji na brukselskim parkiecie wynosi ok. 0,43%. W przypadku naszego rynku maksymalny udział opłaty rozliczeniowej (przy obecnym poziomie indeksów) waha się w okolicach 2%, jeśli transakcja zawarta była na jedną jednostkę indeksową. ? Jednakże należy zwrócić uwagę, iż średnia wartość transakcji na rynku kasowym wynosi około 10 tys. zł, a na rynku derywatów jest bez porównania większa. Nie ma powodu, by sądzić, iż na rynku jednostek udziałowych średnia wartość transakcji będzie mniejsza. Przy średniej wartości 10 tys. zł udział tej opłaty w wartości transakcji będzie wynosić 0,018% ? wylicza T. Rogalska. W polskich warunkach, w związku z pobieraniem opłaty stałej od każdej transakcji, a nie tylko od pierwszej dla danego zlecenia, można jednak określić jedynie minimalną wartość opłaty, lecz jej faktyczna wartość może znacząco wzrosnąć w zależności od stopnia rozbicia zlecenia. ? Pamiętajmy, że belgijski rynek jest znacznie większy i nie wiemy, jak nowy instrument przyjmie się u nas. Zwracam także uwagę, iż opłata od każdej transakcji składającej się na większe zlecenie jest zawsze taka sama, czyli 2 zł np. od 100 lub 200 jednostek ? przypomina T. Rogalska.Nie wyjaśnia to jednak, jak mają radzić sobie z wyższymi kosztami inwestorzy, których zlecenia rozbije się na pojedyncze jednostki, a pamiętajmy, że opłaty te to jedynie stawki pobierane od biur maklerskich, które również będą musiały narzucić na nie swoje marże i/lub ponosić koszty rozbicia zleceń swoich klientów.
Adam Mielczarek