Goldman Sachs
? Naszym zdaniem, obarczając główną winą za chaos budżetowy politykę monetarną prof. Marek Belka ma rację... Przez większą część roku wywodziliśmy, że jest ona zbyt rygorystyczna. To samo mówili dosłownie wszyscy ? stwierdza zajmujący się Polską ekonomista amerykańskiego banku inwestycyjnego Goldman Sachs, Erik Nielsen.Zdaniem Nielsena, wśród powszechnego wzajemnego obarczania się w Polsce winą za ten stan rzeczy, najbardziej interesujące zarzuty padają właśnie ze strony doradcy ekonomicznego prezydenta, który odpowiedzialnością za kryzys budżetowy obarczył nie tylko J. Bauca, ale i jego poprzednika na tymże stanowisku ? Leszka Balcerowicza, jako że zainicjowane przezeń reformy strukturalne, wprawdzie na długą metę są korzystne, ale w swoich początkach przynoszą dodatkowe obciążenie budżetu. Nielsen sądzi też, że w tej sytuacji zaplanowane i wdrożone przez L. Balcerowicza głębokie obniżki podatków szły za daleko.Gdy ustawa budżetowa zakładała, że wzrost gospodarczy wyniesie w tym roku 5,1%, to właśnie polityka monetarna spowodowała, że w lecie kurs złotego zaczął spadać, następnie zaś również i Polska odczuła pogorszenie koniunktury w krajach będących jej partnerami handlowymi. Zbyt wysokie stopy procentowe w 2000 i 2001 r. w połączeniu z niższymi cenami ropy naftowej przyniosły większy od oczekiwanego spadek inflacji. Ponieważ jednak wydatki są planowane na początku roku finansowego w ujęciu nominalnym, niższa inflacja powiększa nominalny deficyt...Również i po rewizji budżetu pod koniec lipca, zdaniem Goldman Sachs, jest on zbyt optymistyczny. Planowane w nim wpływy budżetowe są, według tego banku, zawyżone o około 10 mld zł. Wątpi on też, czy 11 mld zł osiągną przychody z prywatyzacji.Jeśli chodzi o budżet na 2002 r., to w opinii Goldman Sachs, chociaż jego założenia makroekonomiczne, jak i planowane redukcje wydatków zostały skorygowane, to nie zmienia to ogólnego obrazu, z którego wynika, że w przyszłym roku jego sytuacja będzie jeszcze bardziej niekorzystna, niż w tym.Mimo niewielkiego obniżenia stóp procentowych w ostatnich miesiącach, zdaniem Goldman Sachs, rygory polityki monetarnej nadal należą do historycznie najwyższych (przy spadku inflacji krótkoterminowe realne stopy procentowe przekroczyły 10%). Ponieważ stopa wzrostu PKB wynosi obecnie w Polsce około połowy jej wartości potencjalnej, realne stopy procentowe powinny, według tego banku, wynosić poniżej 4% (na 4% bowiem w ujęciu realnym GS szacuje długoterminowe oprocentowanie równowagi 5-letnich obligacji skarbowych). Nawet jeśliby inflacja utrzymywała się na obecnym poziomie przez dłuższy czas, w opinii Nielsena, długoterminowe nominalne stopy procentowe mogą zostać obniżone o około 500 pkt.Chociaż L. Balcerowicz wykluczył zredukowanie stóp procentowych o 400?500 pkt., czego domaga się M. Belka, to, zdaniem Goldman Sachs, nie jest jasne, czy odmówiłby również dokonania tego stopniowo, reagując w ten sposób na znaczne zwiększenie rygorów budżetowych.
M.K. (Londyn)