W minionym tygodniu nasz rynek wydawał się nieczuły na bardzo wyraźną poprawę nastrojów, szczególnie na europejskich giełdach. W odniesieniu do zamknięcia z 21 września w ostatni piątek WIG20 miał około 2% większą wartość. Trzeba przyznać, że to bardzo niewiele w porównaniu z najwyższym tygodniowym wzrostem głównych indeksów europejskich od 26 lat.
Od strony technicznej sytuacja indeksu największych spółek niewiele się poprawiła. Co prawda doszło w piątek do sforsowania oporu na poziomie 1016 pkt., wyznaczonego przez układ czarnych świec z 21 i 24 września, ale nie towarzyszyła temu ani dostateczna dynamika ruchu, ani zadowalająco wysokie obroty. Widać nadal duży wpływ na rynek luki bessy z 21 września. Jednak piątkową zwyżkę można przyjąć jako potwierdzenie hipotezy o wykonaniu we czwartek ruchu powrotnego do przełamanej krótkoterminowej linii trendu spadkowego.
Dzisiejsza sesja będzie przebiegać z jednej strony w cieniu informacji dotyczącej Elektrimu i sprawy wykupu obligacji zamiennych. Może dojść do nerwowych reakcji inwestorów, co znalazłoby odbicie w obrazie całego rynku. Ale też nie można zapominać o dobrych danych o deficycie w obrotach bieżących za sierpień. Perspektywy utworzenia nowego rządu zejdą na razie na dalszy plan, bo zapowiada się, iż ta kwestia nie wyjaśni się tak szybko. Związanym z tym zagadnieniem jest przyszłoroczny budżet. Projekt przedstawiony przed odchodzący rząd zakłada aprobowany przez rynki finansowe poziom deficytu budżetowego, ale jakoś zadziwiająco cicho zrobiło się wokół innych kategorii dotyczących niedoboru budżetowego. Wobec zapewnień członków RPP o tym, że najważniejszy dla nich jest deficyt ekonomiczny przedstawiony projekt budżetu trzeba uznać za niezbyt satysfakcjonujący. Zresztą RPP zbiera się we środę, by zaopiniować przedstawiony projekt.
Tak więc sytuacja naszego rynku pozostaje w dużym stopniu niepewna. Podtrzymanie wzrostowej korekty na światowych giełdach powinno w końcu znaleźć jakieś większe odbicie w cenach naszych akcji. Dlatego oczy inwestorów będą ciągle skierowane na to, co przyniosą kolejne sesje zagranicą.
Krzysztof Stępień