Wczorajsze zamknięcie WIG20 na poziomie 990,23 pkt. było najniższe od października 1998 roku. Na wykresie pojawiła się niezbyt duża, jak na ten rynek, czarna świeca, po kilku wcześniejszych sesjach stabilizacji wskazująca na rosnącą siłę niedźwiedzi. Przełamanie wsparcia wyznaczanego przez ostatni dołek z końca września przy wyraźnie zwiększonych, w porównaniu z wtorkiem, obrotach jest sygnałem sprzedaży, sugerującym, że rynek wraca do trendu głównego. W związku z tym, że wartość indeksu jest najniższa prawie od trzech lat, są problemy z wytyczeniem kolejnych poziomów wsparcia. Można próbować wytyczać linie kanału czy to w oparciu o właściwą czy przyspieszone linie trendu. Tym sposobem otrzymamy ok. 960 pkt. jako poziom docelowy tej fali spadkowej. Z tym że zetknięcie wykresu z linią kanału może zarówno oznaczać większą, jak i lokalną korektę. Ostatnia poprawa koniunktury, która miała miejsce właśnie po odbiciu od tego typu linii, przyniosła ledwie 3-proc. wzrost WIG20. Opierając się na wyliczeniach statystycznych nie oczekuję, żeby większa zwyżka (średnioterminowy trend wtórny) rozpoczęła się, zanim WIG20 nie znajdzie się na 950 pkt.Przekroczenie 1000 punktów i spadek poniżej dołka z października 1998 roku (do którego brakuje jeszcze 19 pkt.) ma dość istotne konsekwencje w dłuższej perspektywie. Po przekroczeniu 62-proc. i 66-proc. zniesienia z lat 1995?2000 jest to ostatni poziom, na którym można oczekiwać końca bessy ? później zostają już dołki z 1995 roku, znajdujące się na 580 pkt.