Zatajanie informacji przy podpisywaniu umów ubezpieczenia raczej się nie opłaca. Istnieje bowiem ryzyko, że klient będzie wpłacał składkę, a nie otrzyma odszkodowania. Stanie się jednak tak tylko wtedy, gdy fałszywe informacje na temat zdrowia lub nałogów wyjdą na jaw przed upływem trzech lat od podpisania polisy.Oczywiście, nie da się ukryć, że poinformowanie agenta prawie o wszystkim, np. wypalaniu dziennie jednej paczki papierosów, będzie miało wpływ na podwyższenie składki. Według towarzystw, większe jest bowiem prawdopodobieństwo zachorowania osoby palącej. W skrajnych przypadkach może się też okazać, że towarzystwo nie będzie chciało ubezpieczyć klienta, ze względu na zbyt wysokie ryzyko związane z ujawnionymi nałogami. Jeżeli już ktoś się ubezpieczy, nie warto pić alkoholu. Gdyby bowiem się zdarzyło, że został poszkodowany w wypadku, prowadząc pojazd pod wpływem alkoholu nie otrzyma odszkodowania.Może się tak stać, że jeśli klient zgłosi wniosek o odszkodowanie w ciągu trzech lat od momentu zawarcia umowy, przy której podpisywaniu podano fałszywe dane, z odszkodowania będą nici. ? Jeżeli jednak roszczenie zostanie zgłoszone po upływie karencji trzech lat, towarzystwo musi wypłacić należne świadczenie, nawet jeśli formularz zawierał nieprawdę ? powiedział Ludwik Michał Brodzki, dyrektor Biura Medycznej Obsługi Ubezpieczeń PZU Życie. Według badań przeprowadzonych w towarzystwie, jeżeli przyjąć, że zatajenia przyczyn zgonów stanowią 100%, to po upływie trzyletniego okresu karencji wykrywanych jest niecałe 5%. W przypadkach zgonów najczęściej zdarzają się zatajenia chorób, które są bezpośrednim powodem śmierci. Zatajane są również choroby powodujące trwałą niezdolność do pracy. W PZU Życie w latach 1995?2000 fałszowanie danych miało miejsce prawie w co czwartym przypadku śmierci. Najczęściej nie powiadamiano ubezpieczyciela o: nowotworze złośliwym i chorobie wieńcowej. Na kolejnej pozycji była niewydolność serca.Zgodnie z zapisami kodeksu cywilnego klient musi być przy wypełnianiu formularza konkretnie zapytany o daną chorobę. Jeżeli takie pytanie nie padnie, ubezpieczający się nie musi ujawniać informacji dotyczącej jakiejś dolegliwości. Towarzystwa w formularzach pytają o choroby m.in. układu pokarmowego, układu krążenia itp. Istotne jest również, czy sam klient wie o swojej chorobie. Jeżeli ktoś był chory przed podpisaniem umowy ubezpieczenia, ale nie był tego świadomy, wówczas w przypadku konieczności wypłaty odszkodowania właśnie z tego powodu, towarzystwo ma obowiązek wypłaty.Towarzystwa z własnej inicjatywy nie sprawdzają jednak, czy wybrane losowo polisy zawierają informacje prawdziwe, czy też nie. Robią to dopiero po zgłoszeniu roszczenia. Towarzystwo bada wówczas dokumenty, na podstawie których klient występuje o odszkodowanie, sprawdza również zaświadczenia o stanie zdrowia. Jeżeli ktoś np. przechodził zabiegi chemioterapii przed wykupieniem polisy i o tym nie poinformował, wówczas nie ma co liczyć na pieniądze. Towarzystwo ma bowiem prawo do wglądu w dokumenty zakładów opieki zdrowotnej i każdy klient, zawierając umowę ubezpieczenia, jednocześnie podpisuje oświadczenie, w którym godzi się, by jego dane o chorobach były udostępniane ubezpieczycielowi.

Dorota Bednarczyk