No i złoty pokonał kolejną barierę, tym razem 8% powyżej parytetu. Nie wydaje się jednak, aby sam fakt powstania koalicji mógł aż tak korzystnie wpłynąć na polską walutę. Zapewne ktoś zamienia środki związane np. z prywatyzacją. Euro osłabło, z kolei wzrostowi dolara sprzyjały niezłe dane z USA.

W pierwszych środowych transakcjach za dolara płacono 4,168 zł, za euro 3,807 zł, odpowiadało to poziomowi 7,55% powyżej parytetu. Realna wartość złotego nie zmieniła się więc znacznie w stosunku do wtorkowego zamknięcia. I podobnie jak dzień wcześniej, od razu dało się zauważyć przewagę popytu. Polska waluta umacniała się systematycznie. Około 15.00 dotarliśmy do 8,20%. W stosunku do otwarcia USD potaniał o 3,3 grosza, wspólna waluta o 2,4 grosza. Lekka korekta i znowu w górę. Kończyliśmy dzień na 8,40%, przy kursach 4,134 zł i 3,768 zł.Złoty znowu się wzmocnił. Wydaje się jednak, że nie tylko korzystny (zdaniem większości inwestorów, również zagranicznych) rozwój sytuacji politycznej ma tutaj znaczenie. W dalszym ciągu kupowane są obligacje skarbowe, ich ceny wciąż rosną, aby za nie płacić, trzeba dysponować polską walutą i stąd wzmożony popyt. Być może dokonywane są również transakcje związane z inwestycjami kapitałowymi. Może tu chodzić np. o prywatyzację PZU SA czy też emisję nowych akcji Kredyt Banku. Przekroczyliśmy więc 8% powyżej parytetu i nic nie stoi na przeszkodzie, abyśmy w najbliższych dniach dotarli jeszcze wyżej.Prezydent Aleksander Kwaśniewski powiedział, że niezależność banku centralnego powinna być chroniona. Nie sposób się z tym nie zgodzić. Zresztą próby ?ubezwłasnowolnienia? NBP czy też RPP będą źle przyjęte przez zagranicę i w takiej sytuacji trudniej będzie sprzedać papiery skarbowe. A przecież trzeba jakoś finansować deficyt budżetowy.Z kolei prezes NBP Leszek Balcerowicz pozytywnie odniósł się do ograniczenia wydatków budżetowych w 2002 roku (mają one nie przekroczyć 183 mld zł). Jesteśmy więc coraz bliżej kolejnego cięcia stóp (chociaż RPP może chcieć poczekać na konkrety w postaci nowego budżetu), tym bardziej że specjaliści z banku centralnego szacują, iż inflacja na koniec roku osiągnie około 5% rok/rok (powiedział o tym nowy wiceprezes banku Stefan Bratkowski). Jeszcze kilka miesięcy temu spodziewano się wyższego wskaźnika.Rano za euro płacono 0,914 USD. Od razu przeważyły oferty sprzedaży wspólnej waluty i zaczęła ona tracić. Około południa dotarliśmy do 0,9116 USD. Wtedy rozpoczął się trend wzrostowy. Popyt na euro zaowocował osiągnięciem około 15.30 poziomu 0,9156 USD. To środowe maksimum. Koniec dnia przyniósł korektę. Dolara kupowano w odpowiedzi na lepsze od oczekiwań dane o zmianie poziomu zapasów w obrocie hurtowym w USA. Ostatnich transakcji dokonywano po kursie 0,9110 USD.