Europejski gigant przemysłu lotniczego EADS, znany jako dostawca samolotów Airbus, zamierza skorygować obecny profil produkcyjny. Skłoniły go do tego kryzys w światowym lotnictwie pasażerskim po wrześniowym ataku terrorystycznym na USA oraz wybuch wojny w Afganistanie.Cytowani przez ?Financial Times? Philippe Camus i Rainer Hertrich, pełniący funkcje dyrektorów generalnych koncernu, stwierdzili, że przestawienie się w większym niż dotychczas stopniu na produkcję samolotów wojskowych powinno ułatwić EADS osiągnięcie do 2004 r. 10-proc. marży operacyjnej. Konieczność zmian w potencjale wytwórczym grupy oraz jej założeniach finansowych, która pojawiła się po tragedii z 11 września, poprawi bowiem wyraźnie efektywność.Obecnie zaledwie jedna piąta działalności EADS ma charakter wojskowy, a zwiększenie tego udziału będzie wymagać czasu. R. Hertrich wyraził jednak nadzieję, że jeszcze przed końcem tego roku rządy państw europejskich podejmą decyzję w sprawie produkcji samolotu transportowego A400M. Powiększenie dostaw dla wojska popierają główni udziałowcy EADS: koncern DaimlerChrysler, francuska firma Lagardere i rząd w Paryżu. Zdają sobie bowiem sprawę z większych zysków tego rodzaju działalności oraz mniejszego ryzyka w porównaniu z produkcją samolotów dla linii lotniczych.Duża zależność od ich zamówień sprawiła, że w ostatnim miesiącu notowania EADS wyraźnie spadły w ślad za cenami akcji towarzystw lotniczych, podczas gdy producenci sprzętu wojskowego oparli się tej niekorzystnej tendencji.EADS negocjuje obecnie z niektórymi towarzystwami lotniczymi ewentualne opóźnienie uzgodnionych wcześniej dostaw samolotów pasażerskich, oferując w razie potrzeby pomoc finansową. Uwzględniając pogorszenie koniunktury, grupa liczy na sprzedaż w przyszłym roku 330?340 Airbusów zamiast 390 spodziewanych pierwotnie.
A.K., ?Financial Times?