Po trzydniowej, a właściwie dwuipółdniowej dynamicznej zwyżce musiał nadejść czas korekty. Takie poziomy krótkoterminowego wykupienia nie są osiągane często i już sam ten fakt mógł być powodem osłabienia rynku. W piątek okazało się, że jeden dzień korekty to za mało i WIG20 utknął poniżej poprzedniego lokalnego szczytu, w przedziale 1140?1145. Nie zmienia to w niczym pozytywnego już od sierpnia średnioterminowego obrazu rynku ? a składa się na to kilka czynników, zarówno rynkowych, jak i fundamentalnych.Zaczynając od analizy technicznej ? dziewięć fal spadkowych na indeksie, dywergencje, wzrosty oscylatora McClellan Summation. Zapewne też nieprzypadkowo czas trwania bessy zrównał się właśnie z długością hossy 1998?2000. Pożywka dla wzrostów była więc bardzo dobra. Były też powody taktyczne: niedoważenie części inwestorów przy rosnącym rynku wytworzyło coś na kształt spotykanego przy krótkiej sprzedaży ?squeeze'u?. Wszystko to w perspektywie stopniowego ożywienia gospodarczego od IV kwartału br. Natomiast mniejsze znaczenie miało ? jak się wydaje ? uformowanie nowego gabinetu.Opór na poziomie 1200 punktów wciąż pozostaje aktualny, jednak obecna sytuacja rynku jest najbardziej obiecująca od trzech lat. Z tego powodu myślę, że indeks jedynie przez kilka dni poddawać się będzie korekcie, ale rozpoczętemu średnioterminowemu trendowi to nie przeszkodzi.