Październikowa fala wzrostowa była największym (procentowo) osiągnięciem strony popytowej od 12 miesięcy. W jej wyniku indeks spółek o największej kapitalizacji zwyżkował prawie o 16%. Wzrosty nie są jednak wieczne, tak jak każdy trend. W piątek na wykresie pojawiła się niepokojąca dla byków formacja wisielca, która wczoraj została potwierdzona, gdyż poniedziałkowe zamknięcie wypadło poniżej poprzedniego. Taki sygnał jest tym bardziej wiarygodny, że kłopoty byków zaczęły się niemal dokładnie na wysokości długoterminowej średniej kroczącej. Podobnie jak w maju okazała się ona bezwzględnym miernikiem potencjału popytu. Wówczas załamał się trend wzrostowy. Oscylatory szybkie wygenerowały po wczorajszej sesji sygnały pozbywania się akcji. W kontekście nieudanego testu SK-100 i uformowania się wisielca takie zachowanie jest jak najbardziej uzasadnione.Na głównych rynkach akcji na świecie zagościł niepokój, po tym jak z kontynentu amerykańskiego zaczęły płynąć informacje o pojawiających się zachorowaniach wywołanych przez bakterię wąglika. Działania zbrojne w Afganistanie również są dalekie od zakończenia. Tym śladem zdaje się podążać warszawski parkiet. Zwyżka była zbyt dynamiczna, aby mogła się okazać trwała. W otoczeniu makro i politycznym nie zaszły zmiany in plus (trudno za taką uznać stworzenie interesującego rządu). Zbliżają się nieuchronnie wyniki finansowe za III kwartał. Sądzę, że wielu przypadkach okażą się wciąż nie zdyskontowane przez rynek, czyli rozczarowująco słabsze.