Złoty dotarł we wtorek na krótko do 10% powyżej starego parytetu. Teraz wszyscy zadają sobie pytanie: czy to już koniec wzrostu? Euro pod koniec dnia zyskało na wartości po niezbyt dobrych danych o produkcji przemysłowej w USA.
Na rynku USD/zł właściwie przez cały dzień dochodziło do jedynie niewielkich zmian. Byliśmy w okolicach 4,08. Trochę więcej działo się na rynku euro/zł, ale i tu nie było spektakularnych ruchów. Poziomy otwarcia to 4,078 i 3,697, czyli 9,9% powyżej starego parytetu, a zamknięcia to 4,078 i 3,705, a więc 9,8%. W ciągu dnia dotarliśmy na krótko na równe 10% powyżej parytetu. Dolar kosztował wtedy 4,08 zł, wspólna waluta 3,69 zł.Świetne dane o inflacji dały dodatkowy impuls, wciąż więc wyraźnie przeważał popyt na rynku papierów skarbowych. W efekcie polska waluta umocniła się jeszcze bardziej. Zresztą na jej kurs mogły też mieć wpływ zlecenia związane z transakcjami prywatyzacyjnymi.Wyraźny spadek inflacji utwierdza inwestorów w przekonaniu, że Rada Polityki Pieniężnej zdecyduje się na zmiany już na swoim najbliższym przyszłotygodniowym posiedzeniu. Mało tego: coraz odważniej pojawiają się głosy, że cięcie wcale nie musi być na poziomie 100 bp, może być większe. I również w oparciu o taką przesłankę zdecydowano się na dodatkowe zakupy.Leszek Balcerowicz powiedział we wtorek, że apele polityków o obniżkę stóp o 600 bp są niezasadne. Być może. Ale wydaje się, że należy je traktować bardziej jako próbę nacisku na RPP, niż rzeczywiste życzenia. Marek Belka otwarcie przyznaje, że 500 bp jest wystarczające, a zapewne nawet te wypowiedzi są nieco na wyrost. Zresztą patrząc na dotychczasowe postępowanie Rady, trudno uwierzyć, aby uległa ona jakimkolwiek naciskom.W środę poznamy informacje o produkcji przemysłowej i PPI. Średnia prognoz to odpowiednio: spadek o 0,7% rok/rok (ale w znacznej mierze w związku z różnicą liczby dni roboczych), oraz wzrost o 0,5% rok/rok. Inwestorów szczególnie interesują dane o produkcji przemysłowej. W poprzednim miesiącu okazały się one niezłe. Jeśli teraz znowu będzie podobnie, może to oznaczać, że dołek mamy już za sobą.Na rynku wspólnej waluty zaczynaliśmy z poziomu 0,9058. W pierwszej części dnia zarysował się słaby trend spadkowy. Euro traciło bardzo powoli i około 15.00 byliśmy na 0,9042. Po danych z USA doszło do dość wyraźnego wzrostu. Kończyliśmy na 0,9092, a więc nawet wyżej niż w poniedziałek.Wtorkowe dane o produkcji przemysłowej w USA okazały się gorsze od oczekiwań. Doszło bowiem do spadku o 1%, spodziewano się zmniejszenia o 0,8%, poprzednio było -0,7%. To główna przyczyna wyraźnego odreagowania na rynku wspólnej waluty pod koniec dnia. Co prawda, wzrosła sprzedaż detaliczna w największej gospodarce świata, ale informacje o produkcji były dla inwestorów znacznie ważniejsze.