Wczorajsza sesja miała dwa, jakże odmienne od siebie, oblicza. Po pierwszej, niemal euforycznej godzinie handlu kolejne minuty przynosiły pogorszenie nastrojów inwestycyjnych, a grono chętnych do realizacji czy też po prostu ratowania zysków rosło bardzo szybko. Silna tendencja wzrostowa, z jaką mamy do czynienia od ubiegłego tygodnia, prawdopodobnie zdążyła wreszcie przekonać do siebie zestresowanych posiadaczy gotówki, liczących uciekające zyski, natomiast sytuację wykorzystali wytrawni duzi gracze, oddając część akcji na lokalnym szczycie. Ponieważ jednak poziomy cenowe poszczególnych walorów nie prowokowały do dystrybucji, można zaryzykować twierdzenie, iż mieliśmy do czynienia jedynie z początkiem korekty wzrostów, a nie nową falą spadkową. Wydaje się, że twarde dno bessy zostało osiągnięte i już nie będzie testowane. Tu jednak kryje się założenie, że nowy rząd nie podejmie paru populistycznych decyzji i przygotuje budżet mocno restrykcyjny, bez uciekania w nadmierny fiskalizm. Takie działanie skłoni RPP do obniżki stóp procentowych bez konieczności zmiany ustawy o NBP czy wymiany członków Rady zależnych od Sejmu. Kilka propozycji przyszłego ministra finansów, jak na przykład opodatkowanie zysków z lokat, choć budzi w pewnych kręgach spore kontrowersje, może ucieszyć graczy giełdowych. Jeśli jeszcze przy okazji porządkowania tegorocznego budżetu zostaną uregulowane zaległości wobec OFE, to podstawy do trwałego wzrostu będą wyglądały naprawdę solidnie.
Zwróć uwagę na:KGHM ? niskie ceny surowca i mocny złoty są już prawdopodobnie w cenie, a w porównaniu z innymi blue chipami walor ma sporo do nadrobienia.Unikaj:Spółeczek, które jednego dnia rosną o kilkadziesiąt procent, aby następnego tyle samo spaść. To hazard, a nie inwestycje.