Wtorek był nieco ciekawszy niż poniedziałek. Udało się zawrzeć więcej transakcji. Złoty w pewnej chwili ponownie przekroczył 10% powyżej starego parytetu. Na rynku wspólnej waluty przeważały oferty sprzedaży.
W pierwszych transakcjach za USD płacono 4,124 zł, za euro 3,677 zł, odpowiadało to poziomowi 9,7% powyżej starego parytetu. Potem złoty zaczął systematycznie zyskiwać i około południa przebiliśmy 10% powyżej parytetu, docierając maksymalnie do 10,1%. Kursy wynosiły wtedy 4,114 i 3,653. Szybko przyszła korekta, już około 13.00 ponownie zawitaliśmy na 9,8%, przy poziomach 4,13 i 3,667. Po danych o cenach żywności wróciliśmy na powyżej 10%. Kończyliśmy na 10,05%, dolar kosztował 4,115 zł, euro 3,658 zł.Marek Belka powiedział we wtorek, że nie można wykluczyć zwiększenia deficytu budżetowego w 2001 roku, przy czym deficyt ekonomiczny nie uległby zmianie. Oznacza to, że do ewentualnej nowelizacji mogłoby dojść wtedy, gdyby poziom dochodów okazał się mniejszy niż obecne założenia. Możliwe jest także, że zdecydowano by się na dodatkowe wydatki, ale nie związane ze zwiększaniem popytu wewnętrznego (np. mogłoby tu chodzić o dopłaty do OFE).Nowy minister skarbu Wiesław Kaczmarek zrewidował we wtorek swoje przewidywania, dotyczące tegorocznych wpływów prywatyzacyjnych. Już nie 10?12 mld zł, ale 12?15 mld zł powinno w 2001 roku trafić do Skarbu Państwa.Bogusław Grabowski, członek Rady Polityki Pieniężnej, powiedział, że widzi oznaki ożywienia polskiej gospodarki. Taki pogląd wyraża również większość innych ekonomistów i analityków. Sądzą oni, że wzrost PKB w trzecim kwartale był wyraźnie wyższy niż w drugim, kiedy zaobserwowaliśmy zwiększenie o 0,9%. B. Grabowski podkreślił, że Rada będzie się teraz skupiać na analizie krótkoterminowych trendów inflacyjnych (np. trendy kwartalne).Ceny żywności wzrosły w pierwszej połowie października o 0,5%. To dobra informacja. Rzeczywiście, jest szansa, aby październikowa inflacja była co najmniej tak niska jak wrześniową (4,3% rok/rok).Rynki finansowe były dość stabilne, szczególnie rynek obligacji. Właściwie najwięcej zmieniało się na rynku złotego. Polska waluta traciła, gdy Marek Belka mówił o nowelizacji budżetu, i zyskiwała, gdy Wiesław Kaczmarek zwiększał przewidywania wpływów prywatyzacyjnych. W sumie nie było jednak bardzo silnych zmian.W środę rozpoczyna się dwudniowe posiedzenie RPP. Na ewentualną decyzję przyjdzie nam zapewne poczekać do czwartku (tak przynajmniej było dotychczas). Jak już pisałem, większość analityków i inwestorów oczekuje obniżenia wszystkich stóp o 150 bp. Niektórzy mówią nawet o 200 bp. Przy czym w obu przypadkach nie musiałoby to oznaczać, że do końca roku nie zobaczymy już cięć.Rano za wspólną walutę płacono 0,892 USD. Od razu przeważyła podaż i euro zaczęło tracić. Około 12.30 osiągnęliśmy wtorkowe minimum, czyli 0,887. Potem doszło do odreagowania. Kończyliśmy na 0,889. nMarek ZuberBPH