Z niecierpliwością czekam na moment, gdy na okładce tygodnika ?Barron?s?, choćby tylko sekcji poświęconej funduszom inwestycyjnym, pojawi się zagraniczny menedżer dużej rodziny funduszy, chwalący się sukcesami na polskiej giełdzie. ? To wspaniały rynek: jest tanio, ludzie ciężko pracują, stopy procentowe i inflacja spadają konsekwentnie, gospodarka po załamaniu wychodzi na prostą. Zamierzamy zwiększać zaangażowanie w polskich akcjach ? mógłby mówić ów hipotetyczny menedżer...Hm, mógłby tak powiedzieć, tyle że jeszcze nie teraz. Mam nadzieję, że takie stwierdzenia ? jako najlepsza reklama rynku i kraju ? będą uprawnione za rok, dwa. Bo na razie mój wymyślony menedżer, tak zresztą jak i inni inwestorzy, musi opierać się bardziej na oczekiwaniach, założeniach i symulacjach niż faktach. Fundamenty gospodarki i kondycja spółek są po prostu złe, bardzo złe, co sprawia, że trudno cokolwiek reklamować.? To bardzo tania część świata ? mówi cytowany ostatnio przez ?Barron?s? Benny Thomas, szef T. Rowe Price Latin America Fund. Rezydując w Buenos Aires, poluje on na okazje inwestycyjne w Ameryce Południowej i Środkowej. Jak zauważa, na najdroższym rynku w regionie ? w Meksyku ? średnie wskaźnik P/E to raptem 12 (przy uwzględnieniu prognoz zysku na 2002 rok), a P/BV ? zaledwie 1,4. Trzeba mu chyba podesłać dane o wskaźnikach na naszym rynku. Może zachęcony poziomem cen zacznie obserwować także nasz kraj? Może kiedyś zmieni klimat? A może poradzi jednemu ze swoich kolegów, żeby tak uczynił?Inna sprawa, że wspomniany Benny Thomas nie patrzy chyba tylko na spółki. Takie wrażenie można odnieść, czytając choćby pełne zachwytu opisy stylu życia w Argentynie, gdzie towarzyskie imprezy potrafią się rozpoczynać o wpół do trzeciej nad ranem. Cóż, z atrakcjami brazylijskich plaż i argentyńskich klubów ciężko będzie konkurować naszemu szarawemu warszawskiemu city. Niemniej, ?ekspaci? importowani do Polski w dużych ilościach na brak rozrywek i okazji (niekoniecznie inwestycyjnych) chyba nie narzekają...Ja w każdym razie czekam na okładkę z pochwałą polskich inwestycji. I z informacją, że zamiast ?zwijania? interesów w Polsce, zagraniczne fundusze i banki inwestycyjne wracają do nas, do naszych akcji i otwierają ponownie swoje biura.Myślę, że się w końcu doczekam. Ściskajmy więc kciuki za remont fundamentów i poprawę kondycji spółek. Jeśli to się uda, zarobimy wszyscy.