Na przekór nie wyjaśnionej sytuacji na arenie międzynarodowej w ostatnim tygodniu na głównych rynkach akcji na świeciedominował popyt. Najwięcej zyskały indeks giełdy technologicznej Nasdaq (+7,4%) i japoński Nikkei (+3,9%). Nikkei po raz pierwszy od sierpnia przekroczył poziom 11 000 pkt.
Stany ZjednoczoneNajwyraźniej inwestorzy uznali, że szerzące się informacje o kolejnych zachorowaniach na wąglika nie stanowią niebezpieczeństwa dla rynków akcji. Zdecydowana presja agendy nadzoru farmaceutycznego na niemieckiego Bayera spowodowała, że firma, chcąc zachować pozycję niekwestionowanego lidera na rynku amerykańskim, została zmuszona do obniżenia o połowę cen najskuteczniejszego leku przeciw wąglikowi ? ciprobayu. Czyni to kurację tym antybiotykiem bardziej przystępną dla przeciętnego Amerykanina.Sprawa zaczyna być jednak coraz bardziej poważna, skoro Tom Ridge, szef niedawno utworzonego Biura Bezpieczeństwa Krajowego, na zwołanej 25 października konferencji przyznał, że kurację antywąglikową prowadzi się już na grupie 10 tys. obywateli. Jakość zarodników wąglika, które zostały przesłane do wielu przedstawicieli establishmentu politycznego, okazała się pierwszorzędna. Sugeruje to, że sprawcy tych czynów mają dostęp do prawdziwych laboratoriów.Inwestorzy przyjęli za dobrą monetę oświadczenie szefa Rezerwy Federalnej, wygłoszone 23 października podczas spotkania z przedstawicielami Amerykańskiego Stowarzyszenia Bankierów (ABA). Stwierdził on, że atak terrorystyczny z 11 września będzie miał znikomy wpływ na losy największej na świecie gospodarki.W ostatnim tygodniu światowe rynki akcji zwyżkowały. Najbardziej spektakularny wzrost miał miejsce na giełdzie technologicznej ? Nasdaq Composite zyskał na wartości przeszło 7%. Dzięki temu pewnej poprawie uległa sytuacja na parkiecie high-tech. Z punktu widzenia analizy technicznej, indeks przełamał istotny opór w postaci średnioterminowej średniej kroczącej. Otwiera to przed indeksem tego rynku dość szeroką przestrzeń do kontynuacji wzrostów. Następny znaczący opór znajduje się w okolicach 1950 pkt. (doji z 27 sierpnia br.). Oznacza to, że na Nasdaq prawdopodobne są jeszcze około 10-proc. wzrosty.O krok za segmentem technologicznym znajdują się pozostałe amerykańskie rynki akcji. Ten symboliczny krok sprawia jednak, że zgoła inna jest ocena sytuacji na Średniej Przemysłowej i S&P 500. Dzieje się tak za sprawą nieudanych testów 50-sesyjnej średniej kroczącej. Najbardziej widoczne jest to na DJIA. Od dwóch tygodni świece na tym indeksie kształtują tuż pod średnioterminową średnią kroczącą (9500 pkt.). Podobnie ma się rzecz w przypadku indeksu rynku szerokiego. S&P 500 najwyraźniej nie może sobie poradzić z SK-50, przebiegającą na poziomie 1100 pkt. Do chwili zdecydowanego przełamania wspomnianej średniej należy zakładać, że na rynku szerokim i tzw. starej ekonomii nie ma co liczyć na wzrosty.Przekonanie o recesji, panującej począwszy od III kwartału, jest coraz bardziej powszechne. Dość powiedzieć, że do grona zwolenników tej tezy dołączyli od pewnego czasu analitycy ?byczo? nastawionego do niedawna banku inwestycyjnego Merrill Lynch, stwierdzając w swoim ostatnim raporcie nomen omen: ?recesje są bolesne, lecz dotychczasowa historia dowodzi, że zawsze się kończą?. Niezbyt to odkrywcze, ale zawsze wlewa trochę optymizmu w serca przygaszonych od wielu miesięcy inwestorów. Obecnie osią podziału między dominującymi na rynku zwolennikami recesji jest długość jej trwania. W tym przypadku przeważają z kolei głosy, że nie będzie ona dotkliwa. Będzie krótkotrwała, przypominająca dziewięciomiesięczny stan dekoniunktury gospodarczej z przełomu lat 80. i 90. Tak przynajmniej twierdzi większość.Rzeczywiście, o tym, że gospodarka amerykańska pogrążyła się w recesji, świadczy wiele wskaźników makroekonomicznych. Widać to choćby po rekordowej liczbie wniosków o objęcie świadczeniami dla bezrobotnych czy też 18-letnim minimum wykorzystania mocy produkcyjnych przez amerykańskie korporacje.Obecnie obserwowane wzrosty są raczej korektą wielomiesięcznej fali spadkowej i odreagowaniem paniki, wywołanej zamachem na World Trade Center, niż początkiem fali zwyżkowej, dyskontującej oczekiwane ożywienie w gospodarce w najbliższym półroczu.Prawdopodobnie wciąż nie została ukształtowana baza do zmiany trendu. Zwróćmy w tym miejscu uwagę na wskaźnik nastroju insider sell-to-buy ratio. Jest on swoistym papierkiem lakmusowym, wskazującym, jak postrzegają kondycję swoich firm tzw. insiderzy, czyli osoby z racji obowiązków służbowych mające dostęp do informacji poufnych, nie znanych reszcie inwestorów. Insiderzy często dysponują znaczącymi pakietami akcji i są zobowiązani do zawiadamiania reszty inwestorów o dokonywanych transakcjach. Wartość wskaźnika powyżej jedności wskazuje o przewadze sprzedających nad kupującymi, co oznacza, że na rynku istnieje przewaga insiderów zaniepokojonych sytuacją swoich firm. 8-tygodniowa średnia tego wskaźnika wynosi obecnie 2, co oddaje wszechobecne ?niedźwiedzie? nastawienie menedżerów firm publicznych. W ostatnim ćwierćwieczu dna koniunkturalne na rynkach akcji za oceanem były ustanawiane wówczas, kiedy liczba sprzedających odpowiadała w przybliżeniu liczbie kupujących insiderów. Tak było w 1978, 1982, 1987, 1990, 1994 i 1998 roku. Tak nie jest teraz, co ? zakładając, że historia powinna się powtarzać ? sprawia, że ostrożnie należy podchodzić do obwieszczania końca rynku niedźwiedzia.Karuzela z raportami finansowymi za III kwartał na dobre się rozkręciła. Do końca mijającego tygodnia prawie połowa firm wchodzących w skład indeksu S&P 500 opublikowała swoje rezultaty za okres lipiec-wrzesień br. Agencja analityczna First Call, monitorująca amerykańskie korporacje, zauważyła, że uzyskiwane w tym okresie wyniki są słabsze o 16,4% od tych w analogicznym okresie roku 2000. Tego się spodziewała większość inwestorów. Niestety, poważnym problemem jest fakt, że prezentowane wyniki finansowe odbiegają in minus od szacunków analityków (-2,3%). Można zatem założyć, że rynek wciąż nie zdyskontował tego pogorszenia wyników.JaponiaW Kraju Kwitnącej Wiśni od dłuższego czasu sytuację kontrolują byki. Nikkei 225 systematycznie pnie się do góry. Indeks nawet tymczasowo zahaczył o nie naruszoną od sierpnia barierę 11 tys. pkt. 23 października definitywnie została przełamana średnioterminowa średnia krocząca, czemu towarzyszyło utworzenie luki hossy. Niestety, od dwóch sesji na wykresie widnieją formacje świecowe, sugerujące załamanie aktywności strony popytowej. Formacja zbliżona wyglądem do nagrobka doji oraz klasyczna spadająca gwiazda podważają optymistyczne sygnały, płynące z faktu pokonania SK-50.Gospodarka japońska cały czas boryka się z problemem długoterminowej recesji. We wrześniu sztandarowy produkt eksportowy ? samochody osobowe ? zanotował spadek sprzedaży na rynkach zagranicznych. Odczuły to Toyota, Mazda, Nissan i Mitsubishi. Jedynym producentem, który się oparł spadkowi sprzedaży eksportowej, była Honda. Jest to kolejna negatywna wiadomość, zwiększająca prawdopodobieństwo masowych zwolnień w japońskim sektorze motoryzacyjnym. Restrukturyzacja zatrudnienia w wielu japońskich firmach jest prowadzona od dłuższego czasu. W następstwie tego stopa bezrobocia znajduje się na poziomie nie obserwowanym od końca II wojny światowej, a rząd premiera Kozumiego stoi przed koniecznością sprostania temu wyzwaniu. Przed kilkoma dniami przedstawiciele rządu ogłosili, że w celu stworzenia nowych miejsc pracy zostanie wyasygnowane 8,2 mld USD.