Na najbliższym NWZA Polnej (26 listopada) projekt ten zostanie przedstawiony dotychczasowym akcjonariuszom spółki. Największym udziałem w kapitale dysponuje obecnie Zachodni NFI, którego zaangażowanie spadłoby w wyniku emisji z 38% do zaledwie 7%. Plan przekazania akcji w zamian za długi wstępnie zaaprobowały już banki, których należności przekraczają 10 mln zł.

- Rozważamy także projekt emisji obligacji zamiennych na akcje, ale przy tej wielkości długu przychylamy się raczej do natychmiastowej konwersji największych wierzytelności wobec spółki na akcje. Bez przeprowadzenia tej operacji właściwie w każdej chwili moglibyśmy spodziewać się złożenia wniosku o upadłość. Myślę jednak, że zainteresowane strony przystaną na propozycję, bo tylko w tym przypadku mogą w perspektywie półtora, dwóch lat liczyć na poprawę kondycji finansowej Polnej i wzrost rynkowej wartości swojej inwestycji - powiedział PARKIETOWI Krzysztof Tytko, prezes zarządu Polnej.

Po trzech kwartałach br. spółka odnotowuje 22,73 mln zł przychodów ze sprzedaży i ponosi 16,52 mln zł straty operacyjnej i 19 mln zł straty netto. W analogicznym okresie 2000 r. sprzedaż wynosiła tymczasem 25,27 mln zł, a strata operacyjna i netto odpowiednio 2,15 mln zł i blisko 4 mln zł. W komentarzu do raportu czytamy, że o takim stanie rzeczy przesądził m.in. drastyczny spadek popytu na krajowym rynku. Na tak wysokie straty wpłynęło również przeszacowanie majątku, którego ujemne saldo wyniosło blisko 11 mln zł (w tym spadek wartości zapasów o 3,5 mln zł, należności o 1,4 mln zł i niewykorzystywanego majątku trwałego o 6 mln zł).

- Utworzenie tych rezerw było niezbędne. Jeżeli chcemy myśleć o uzdrowieniu spółki, to nie możemy wchodzić w kolejny rok z jakimikolwiek zaległościami. Sytuacja na rynku krajowym jest obecnie bardzo trudna, dlatego intensywnie próbujemy odzyskać nasze zagraniczne kontakty handlowe. Niemniej, jeżeli emisja akcji dla wierzycieli zostanie zrealizowana, to wówczas w przyszłym roku bylibyśmy blisko wyjścia na zero - ewentualna strata wyniosłaby około połowy wartości amortyzacji - a w 2003 roku można by już realnie myśleć o zyskach - podsumował Krzysztof Tytko.