Przez pierwsze trzy godziny handlu na rynku nie mogła zapanować zdecydowana tendencja, a wartość kontraktów to rosła, to spadała o 10 pkt. Uspokojenie, które przyszło po dwunastej wraz z osiągnięciem poziomu 1293 pkt., nie trwało długo - rynek ponownie rozchwiał się, by załamać się w ślad za paniką na giełdach zachodnich, spowodowaną doniesieniami o rozbiciu się samolotu w NY.
Czynnik zewnętrzny sprawił, że strona popytowa łatwo się wczoraj poddała, dotychczas wykazując siłę, czego wyrazem były częste ostatnio ataki na linię trendu łączącą dołki z 15, 22 i 25 października oraz 2 listopada. Ponadto kontrakty konsekwentnie zbliżały się (po pierwszej nieudanej próbie z 29 października) do trzeciej linii wachlarza Fibonacciego, rozciągniętego między kwietniowym szczytem a dnem z ubiegłego miesiąca. Przełamanie tej linii (znajdującej się obecnie na wysokości około 1310 pkt.) przyniosłoby zwyżkę do poziomu 1370 pkt. W średnim terminie przełamanie tego oporu (62-procentowe zniesienie 6-miesięcznej bessy), powinno zaowocować wzrostem do poziomu 1610 pkt. W krótkim terminie inwestorzy, w zależności od akceptowanego ryzyka, powinni zamykać długie pozycje przy spadku ceny poniżej poziomu 1260 lub 1240 pkt. obserwując jednocześnie obronę kanału trendowego na Ultimate. Spadek poniżej 1185 pkt. to powrót do krótkiej pozycji. Z uwagi jednak na nawrót nerwowości, połączony z paniką, zalecałbym opanowanie i pozostawanie poza rynkiem. W przeciwnym razie linie obrony są po prostu konieczne.