W ciągu sześciu miesięcy zakończonych 30 września brytyjska spółka odpisała 4,75 mld funtów z wartości aktywów, takich jak Arcor - operator stacjonarnej telefonii odziedziczony po Mannesmannie i z udziałów w China Mobile. Prezes spółki Chris Gent rozbudowywał Vodafone, kupując inne firmy, takie jak niemiecki Mannesmann. Od kwietnia ub.r., kiedy zrealizowano tę transakcję za 164 mld USD, 20 największych europejskich spółek telefonicznych łącznie straciło na wartości rynkowej ok. 853 mld USD, co było spowodowane obawami inwestorów o spadek zysków i wzrost wydatków.
Marconi, brytyjski producent sprzętu telefonicznego, i Energis - największy na Wyspach operator połączeń internetowych - też poinformowali wczoraj o powiększonych stratach w I półroczu, których przyczyną był spadek wartości kupionych spółek. Akcje Vodafone - największej spółki łączności bezprzewodowej pod względem kapitalizacji rynkowej zdrożały o 3,5 pensa, do 177,75 pensa, a więc o 2%, co daje spółce wartość ok.120 mld funtów. Wzrost kursu był spowodowany zapewne tym, że analitycy prognozowali aż 6 mld funtów odpisów w I półroczu. Od początku roku akcje Vodafone staniały o 29%, czyli mniej, niż wyniósł spadek - 35% - indeksu Bloomberg Europe Telecommunication Services. W marcu 2000 r. za jeden papier Vodafone płacono 399 pensów.
Strata Vodafone na akcję wyniosła w I półroczu 14,41 pensa, wobec 4,75 mld funtów, czyli 8,01 pensa na akcję w takim samym okresie ub.r. Spółka odpisała też wartość jej udziałów w meksykańskiej Grupo Iusaceli. Jeszcze po kupieniu Mannesmanna Vodafone wydał kolejne 9,4 mld funtów na akwizycje między innymi w Hiszpanii i w Japonii, których celem było wzmocnienie jego wiodącej pozycji na rynku.
- Na ten rok finansowy nie planujemy żadnych akwizycji - zapewnił w czasie telekonferencji prezes Gent.