Jak podała agencja Bloomberga, najlepiej prosperującą częścią firmy był dział naftowo-gazowy, który osiągnął zysk operacyjny w wysokości 331 mln euro. W produkcji tworzyw sztucznych i włókien BASF zarobił 15 mln euro, tj. o 91% mniej niż przed rokiem, a dział agrochemiczny poniósł straty sięgające 113 mln euro. W końcu września firma była zadłużona na kwotę 2,9 mld euro. Od początku roku akcje BASF staniały o 16%, podczas gdy notowania jego głównych rywali - Ciba Specialty Chemicals i Syngenta - spadły o niespełna 4%.
Dyrektor generalny Jürgen Strube nie spodziewa się rychłej poprawy koniunktury w przemyśle chemicznym. Opinię tę podzielają eksperci, którzy nie oczekują rychłych efektów posunięć oszczędnościowych, zapowiedzianych przez niemieckiego potentata. Kierownictwo BASF postanowiło unieruchomić część zakładów produkcyjnych i przeznaczyć w bieżącym roku 850 mln euro na koszty reorganizacji.
Pomimo realnego niebezpieczeństwa recesji w gospodarce światowej Jürgen Strube ma nadzieję, że w IV kwartale spółka osiągnie zysk operacyjny. W trzecim III wyniósł on, pomijając jednorazowe pozycje, 328 mln euro wobec 765 mln euro w analogicznym okresie 2000 r. Nadzieje te odnoszą się m.in. do produkcji agrochemicznej, którą dotknęło załamanie koniunktury w Ameryce Łacińskiej. BASF liczy, że osiągnie w tej dziedzinie pierwotnie założoną wartość sprzedaży, tj. 3,6 mld euro.