Poniedziałkowa paniczna wyprzedaż z końcówki sesji w żaden sposób nie przeniosła się na wtorkowe notowania. Jest to efekt "oczyszczenia atmosfery" i uspokojenia nerwów inwestorów. Również od strony technicznej sytuacja nie uległa jakiemukolwiek pogorszeniu, można by rzec, iż niewiele się w obrazie technicznym zmieniło. WIG20 wciąż pozostaje powyżej wsparcia na wysokości 1200 pkt., a wyprzedaż z pierwszej sesji tego tygodnia zatrzymała się ponad poziomem 1230 pkt., co również nie było kwestią przypadku. Według mnie, jest to powód do co najmniej niewielkiego optymizmu. WIG20 przełamał wczoraj 50-procentowe zniesienie oraz 3 linię wachlarza Fibonacciego dla bessy zapoczątkowanej w drugim kwartale. Ponadto uważam, że lada dzień indeks zaatakuje poziom 1300 pkt., którego test będzie pozytywny (sygnał ten musi być potwierdzony obrotem, a prawdopodobnie nie będzie, natomiast na wykresach oscylatorów pojawią się krótkoterminowe negatywne dywergencje). Zwyżka powinna się jednak zatrzymać niewiele wyżej, gdyż już na wysokości 1315 pkt. Dopiero ewentualne przełamanie tego oporu (w cenie zamknięcia, dodatkowo potwierdzone obrotem oraz przez jeden z filtrów, np. 3-procentowy czy 3-dniowy) otworzy dalszą drogę do kwietniowych szczytów. W perspektywie ponad 200-punktowego ruchu strata kilkunastu nie będzie aż tak istotna, a sygnał będzie wówczas bardziej pewny.

Wskaźniki nie nadążają już za trendem, choć z drugiej strony (może poza Ultimate) nie dają sygnałów sprzedaży.