Otwarcie przyniosło graczom na rynku terminowym lukę sięgającą 28 punktów. Powodem było, oczywiście, zdecydowanie lepsze od oczekiwań zachowanie giełd za oceanem. Właściwie większa część sesji była wyczekiwaniem na jakiś silniejszy ruch pochodzący z rynku kasowego, który długo nie następował. W związku z tym również kontrakty nie starały się atakować oporu znajdującego się w strefie 1290-1295 punktów. Pomimo bardzo dobrego zachowania zarówno giełd Eurolandu, jak i kontraktów na indeksy amerykańskie wydawało się, że trudno będzie wyrwać rynek z letargu. Końcówka sesji była jednak rewelacyjna, co przyczyniło się z kolei do powstania tym razem białej świecy o długim korpusie.

Sytuacja wygląda w związku z tym zachęcająco do otwierania długich pozycji. Strefa oporu została przełamana i teoretycznie można spodziewać się dalszych wzrostów. Niestety, należy zwrócić uwagę, że mamy na rynku okres najtrudniejszy dla inwestujących na rynku terminowym. Panuje bowiem trend boczny, charakteryzujący się niemałą zmiennością. Wybicia z niego bywają bardzo często fałszywe, tym bardziej iż na rynek powraca schemat dobrze znany z poprzedniego miesiąca, a więc naprzemiennych biało-czarnych świec. Wskaźniki zareagowały na wzrosty dość optymistycznie - zarówno ROC, jak i Ultimate przełamały spadkowe linie trendu, sygnalizując tym samym zakończenie korekty i duże prawdopodobieństwo kontynuacji zwyżki. MACD zawrócił do wcześniej przebitej średniej, a CCI pokonał poziom 100 punktów. Są to jak najbardziej pozytywne sygnały i trudno chociażby w najmniejszym stopniu je ignorować. Droga do testu lokalnych szczytów stoi w związku z tym otworem.