Wczorajsza sesja to druga z rzędu ponad 4-proc. zwyżka , po której WIG20 osiągnął 1338,98 pkt. To najwyższa wartość od ponad czterech miesięcy, co jednoznacznie pokazuje, że przewagę na rynku mają byki. Dzięki tak dużym rozmiarom zwyżki indeks przełamał główną spadkową linię trendu, pociągniętą po szczytach z marca 2000r. oraz przełomu 2000 i 2001 roku. Często przełamanie linii trendu jest pierwszym sygnałem zakończenia tendencji. Czy zatem bessa odeszła już w zapomnienie? Nie, przełamanie linii trendu to nie jedyny warunek zmiany, szczególnie jeśli dochodzi do zmiany tendencji ze spadkowej na wzrostową. Potrzebny jest okres przejściowy, konsolidacja, która będzie bazą dla przyszłej zwyżki. Czegoś takiego na wykresie WIG20 nie widać, zatem określenie trwającej właśnie zwyżki mianem hossy uważam za nadużycie. Rozważania nad umiejscowieniem wzrostu w większej strukturze mają jednak wtórny charakter: nie ulega wątpliwości, że tak czy inaczej warto siłę trendu przetestować na własnym portfelu.
Ponieważ podstawę zwyżki stanowi formacja rozszerzającego się trójkąta, typowa dla rynków gwałtownych, emocjonalnych, nie spodziewałbym się uspokojenia nastrojów. Tempo zwyżki powinno zostać utrzymane aż do samego końca trendu. Z wysokości formacji wynika, że indeks przekroczy 1400 pkt.
Najbliższe wsparcie, którego przełamanie będzie ostrzeżeniem przed słabnięciem byków, to otwarta wczoraj luka hossy w obszarze 1287-1310 pkt. Do jego pokonania dojdzie, jeśli WIG20 zamknie sesję poniżej 1287 pkt.