Chciałoby się powiedzieć: hossa w pełni. Kolejne opory (tym razem 1300 i 1320 pkt. na WIG20) padają niemal bez walki, a wzrosty rzędu 5-6% na najcięższych spółkach nikogo już nie dziwią. Nieco upraszczając można stwierdzić, iż właściwie od początku października znakomita większość decyzji o sprzedaży akcji była błędem. Być może więc zasadne staje się odkurzenie starej zasady "buy and hold". Niestety, przypuszczalnie u większości inwestorów dominują zachowania wyuczone w czasie długotrwałej bessy, kiedy to po dwóch czy trzech dniach wzrostów spadki były gwarantowane, a kilkuprocentowy zysk dawał niemal pełnię szczęścia. W tej chwili obserwacja uciekających kursów niewątpliwie może rodzić u posiadaczy gotówki obawy przed rosnącą z dnia na dzień szansę zakupu na szczycie. Wydaje się jednak, że krótkoterminowo te obawy są najlepszą gwarancją na kontynuację wzrostów. Poza tym przyjęcie systemu podatkowego ministra Belki (można się spierać, czy jest on korzystny dla gospodarki, czy nie) tworzy z giełdy swego rodzaju azyl podatkowy, a to prawdopodobnie przyczyni się do zwiększenia zainteresowania inwestowaniem w akcje. Wiadomo, że nie wszystkie środki z lokat bankowych i obligacji trafią na warszawski parkiet, ale nawet ich drobna część może wystarczyć do powstania bardzo silnego impulsu wzrostowego. Oczywiście, korekty są nieuniknione, ale w tej sytuacji bezpieczniej będzie traktować je jako okazję do przebudowy portfeli niż do zagrań spekulacyjnych.
Zwróć uwagę na:
ComArch - pokonanie za jednym zamachem dwóch oporów (47 i 50 zł) otwiera drogę do wzrostów o kolejne 15%.
Unikaj:
Exbud - straty kolosalne, poza tym nie wiadomo, czy i kiedy Skanska zdecyduje się na ogłoszenie wezwania. Średnia cena waloru za ostatnie pół roku to w tej chwili około 20,60 zł.