Założenia analiz technicznej, fundamentalnej i portfelowej starają się opisać potencjał poszczególnych instrumentów finansowych w celu dokonania najbardziej efektywnych inwestycji. Niestety, okazuje się, że żadna ze znanych metod inwestowania nie jest niezawodna. W efekcie strategie inwestycyjne dotyka paradoks kamienia filozoficznego, poszukiwanego usilnie w średniowieczu przez alchemików. Każdy dąży, aby potrafić transmutować złoto, jednak dotychczas nie udało się opanować jedynej, powtarzalnej metody jego uzyskiwania.
Jednym z alchemików świata finansów, objawieniem ostatniego dziesięciolecia w Stanach Zjednoczonych, jest James O`Shaughnessy. Jest on autorem wielu prac, poświęconych metodom inwestowania (m.in. What Works on the Wall Street, Invest Like the Best, How to Retire Rich). Zawodowo O`Shaughnessy zajmuje się zarządzaniem funduszami typu no-load (Cornerstone Value Fund, Cornerstone Growth Fund, Aggressive Growth Fund i Dogs of the Market). Jego dzieło What Works on the Wall Street zostało nagrodzone wieloma wyróżnieniami przez prasę i gremia fachowe. Stock Trader`s Almanac określił książkę mianem "prawdopodobnie najlepszej książki dekady lat dziewięćdziesiątych". Na czym polegają strategie inwestycyjne w wydaniu Jamesa O`Shaughnessy, ochrzczonego przez "Barron`sa" tytułem "statystycznego guru"?
Strategie te opierają się na analizie rynku północnoamerykańskiego, reprezentowanego przez indeks S&P 500. Okres obserwacji objął 43 lata (1951-1994). Początkowy kapitał przeznaczony do ulokowania w akcje wyniósł 10 tys. USD. W odróżnieniu od powszechnie stosowanych strategii inwestycyjnych w oparciu o wskaźniki zyskowności czy cash flow (P/E, P/OP, P/EBITDA, P/CE, P/CF) O`Shaughnessy skoncentrował się na wskaźniku sprzedaży powiązanym ze zmianą kursu giełdowego. Główny nacisk został położony na wskaźnik P/S czy, w ujęciu globalnym, MC/S. Tworząc zarysy swojej strategii równocześnie zakwestionował wiele prawideł, którym wierni są liczni inwestorzy. Według niego, błędem jest inwestowanie w akcje spółek, których kursy doznały w ostatnim roku największej przeceny. Takie walory należą do najgorszych propozycji inwestycyjnych. Źródeł tej strategii można upatrywać w analizie technicznej: inwestować zgodnie z trendem ("don`t fight with the trend"). A contrario, jak twierdzi O`Shaughnessy, "zwycięzcy pozostają zwycięzcami". Kolejnym poglądem, który kwestionuje O`Shaughnessy, jest sprawa inwestowania w spółki wykazujące bardzo wysoką dynamikę wzrostu zysków. Uważa on, że nie są to walory stanowiące odpowiedni obiekt inwestycji, gdyż bardzo wysoka dynamika zysków z rzadka przybiera charakter regularny. Wahadło zmienności koniunktury potrafi przechylić się w drugą stronę. Spółki mają gorsze okresy, kiedy działalność jest nierentowna, a dynamika zysku ujemna lub daleko odbiegająca od poprzednio uzyskanej. O wiele ważniejsze niż spektakularne wzrosty zysku jest generowanie stabilnej w czasie stopy wzrostu, która będzie utrzymywana długoterminowo.
Analizie została poddana także strategia polegająca na inwestowaniu w akcje tzw. spółek dywidendowych. Metoda ta polega na lokowaniu kapitału w akcje spółek wypłacających najwyższą dywidendę w relacji do ceny rynkowej akcji. Badania wykazały, że efektywność takiej strategii jest ściśle związana z kapitalizacją spółek dywidendowych, będących przedmiotem inwestycji. Stopa zwrotu z 50 spółek o najwyższej stopie dywidendy nie przewyższyła w obserwowanym okresie stopy zwrotu z benchmarku (S&P 500). Metoda ta zdawała egzamin w przypadku inwestycji w 30 walorów o najwyższej kapitalizacji rynkowej. Dość popularne na rynkach rozwiniętych inwestowanie w akcje spółek (przybierające często charakter strategii Psów Dowa) płacących wysokie dywidendy nie odgrywa znaczącej roli na naszym rynku. Nie może to dziwić, zważywszy na wątpliwą politykę dywidend, prezentowaną przez polskie spółki publiczne.Niewiele spośród nich wypłaca swoim akcjonariuszom regularnie rosnące dywidendy. Wiąże to się przede wszystkim z nieregularnością osiąganych zysków, często zmieniającą się strukturą akcjonariatu, brakiem tradycji w tej mierze oraz przekonaniem menedżerów firm giełdowych, że uszczuplanie zasobów spółki poprzez wypłatę dywidendy osłabia pozycję zarządów. Na palcach dwóch rąk można wymienić spółki, których stopa dywidendy przekracza stopę inflacji. A przecież takie spółki stanowią alternatywę inwestycyjną dla inwestorów o dużej awersji na ryzyko. Zachowują się oni jak rentierzy, mniejszą wagę przywiązując do aprecjacji kursu na rzecz dywidendy, której wysokość jest zbliżona do profitów płynących z posiadania obligacji lub lokat bankowych. Poniżej prezentujemy zestawienie stóp zwrotu z pięciu dekad, dla których O`Shaughnessy przeprowadził badania. Analizował w tych okresach stopy zwrotu dla strategii, wykorzystujących najprostsze wskaźniki rynkowe (łączące określoną wielkość finansową, przeliczoną na jedną akcję z ceną giełdową jednej akcji): P/E (stosunek ceny rynkowej i zysku przypadającego na jedną akcję), P/BV (stosunek ceny rynkowej i wartości księgowej przypadającej na jedną akcję), P/CF (stosunek ceny rynkowej i strumieni pieniężnych przypadających na jedną akcję), P/S (stosunek ceny rynkowej i sprzedaży przypadającej na jedną akcję) i P/D (stosunek ceny rynkowej i dywidendy przypadającej na jedną akcję). Ponadto O`Shaughnessy podzielił analizowane spółki pod kątem wysokości wskaźników rynkowych. Próba objęła 50 korporacji o najwyższych wskaźnikach (wysokie P/E, wysokie P/BV, wysokie P/CF, wysokie P/S) oraz 50 korporacji o najniższych wskaźnikach (niskie P/E, niskie P/BV, niskie P/CF, niskie P/S, niskie P/D).
Podstawy strategii inwestycyjnej O`Shaughnessy`ego wiążą założenia analizy fundamentalnej i analizy technicznej. Strategia ma zatem charakter mieszany i stanowi swoiste połączenie ognia i wody. Puryści obu wspomnianych analiz niechętnie korzystają ze zdobyczy analizy, której nie są zwolennikami. Zmienia się to jednak w miarę upływu czasu. Znajomość kanonów obu analiz jest powszechna, dlatego często nawet dochodzi do intuicyjnego (nieświadomego) ich stosowania.