Reklama

Kłopoty z PKB

Z mieszanymi uczuciami przyjęli analitycy wczorajsze dane GUS o wzroście produkcji przemysłu w październiku o 7,7% wobec września i 1,4% wobec października 2000 r. Z jednej strony przyznają, iż dobrze, że nie zanotowano spadku. Z drugiej jednak wskazują, iż tegoroczny październik miał więcej dni roboczych niż tegoroczny wrzesień i analogiczny miesiąc roku ubiegłego.

Publikacja: 20.11.2001 06:48

Z danymi za październik analitycy wiązali spore nadzieje. Liczyli, iż może wreszcie gospodarka się obudzi i będzie widać duży wzrost produkcji przemysłowej albo nadal będzie ona spadać, w związku z czym RPP dokona kolejnego cięcia stóp. Jednak dane są niejednoznaczne, mimo że na pierwszy rzut oka prezentują się nieźle. GUS zanotował bowiem wzrost produkcji sprzedanej przemysłu o 7,7% wobec września i o 1,4% wobec października 2000 r.

- Warto pamiętać, iż październik miał o 3 dni robocze więcej niż wrzesień i o 1 dzień roboczy więcej niż październik w ubiegłym roku. Ponieważ inne dane nie pokazują rewolucji w popycie wewnętrznym, ten wzrost złożyłabym właśnie na karb większej liczby dni roboczych - mówi Katarzyna Zajdel-Kurowska, ekonomistka Banku Handlowego.

Także Mateusz Szczurek, ekonomista ING Banku Śląskiego, przyznał, iż dane wcale nie są tak dobre, jak się wydaje.

- Jak się weźmie pod uwagę liczbę dni roboczych, to okazuje się, iż aktywność gospodarcza pozostaje na tym samym poziomie, co miesiąc wcześniej - powiedział.

Analitycy liczyli, że jeśli dane o produkcji będą jednoznacznie złe, RPP szybciej dokona redukcji stóp. Jednak, zdaniem M. Szczurka, jeśli się te wyniki połączy z cenami produkcji sprzedanej przemysłu, jest argument za cięciem stóp. W październiku bowiem ten wskaźnik spadł o 0,4% wobec września br. i o 0,3% wobec października ubiegłego roku. A deflacja jest jedną z pierwszych oznak stagnacji czy recesji w gospodarce.

Reklama
Reklama

Jednak Grzegorz Wójtowicz, członek RPP, stwierdził, że dane te pokazują, iż czwarty kwartał br. będzie lepszy pod względem wzrostu gospodarczego niż trzeci. Szacuje, iż w trzecim kwartale PKB rósł w tempie zbliżonym do zanotowanego w drugim kwartale tego roku, gdy dynamika wyniosła 0,9%.

Jednak analitycy na razie nie widzą jasnych oznak poprawy. Bank Handlowy, który wcześniej prognozował tegoroczny wzrost PKB na poziomie 1,7%, lekko zmniejszył swój szacunek, do 1,5%, i nie wyklucza dalszej redukcji. W przyszłym roku szacuje on wzrost gospodarczy na ok. 1,9%, ale także nie wyklucza korekty w dół. Z kolei ING Bank Śląski spodziewa się w tym roku wzrostu PKB o 1,5%, a w przyszłym liczy na ożywienie, dzięki czemu gospodarka wzrośnie o 2,7%.

Niepewne są także rządowe prognozy wzrostu gospodarczego. PAP, powołując się na anonimowe źródło rządowe, poinformował, że w przyszłorocznym budżecie przyjęto, iż wzrost gospodarczy wyniesie 1% PKB. Wprawdzie minister gospodarki Jacek Piechota zdementował te informacje, twierdząc, iż budżet skonstruowano na prognozie wzrostu PKB w wysokości 1,4%, jednak sytuacja nie jest jasna. Więcej będzie wiadomo zapewne dzisiaj, jako że rząd ma zająć się budżetem na dzisiejszym posiedzeniu.

Niższy wzrost gospodarczy, przyjęty w przyszłorocznym budżecie, wraz z niższą prognozowaną inflacją (wg PAP, w budżecie założono inflację średnioroczną na poziomie 4,5%, a nie 4,7%, jak przyjmowano wcześniej) oznacza niższe dochody budżetu. Aby możliwe było utrzymanie przyjętych wcześniej wydatków na poziomie 183 mld zł w roku przyszłym i deficytu budżetowego nie przekraczającego 40 mld zł, rząd będzie musiał rozejrzeć się za dodatkowymi wpływami. Ich źródłem może stać się podatek importowy, którego wprowadzenie jest nadal rozważane i którego żąda koalicyjne PSL.Podatek importowy zgodnie krytykują przedsiębiorcy, ale zapewne nie spodoba się on także RPP. Jego wprowadzenie da bowiem impuls inflacyjny, który może zagrozić przyszłorocznemu celowi inflacyjnemu na poziomie 5% plus minus 1 pkt. proc. Byłby to już drugi podatek, który nie podoba się RPP. Wcześniej skrytykowała ona wprowadzenie podatku od zysków kapitałowych. W rezultacie Rada może być ostrożniejsza w obniżkach stóp, chcąc z jednej strony nie dopuścić do odbicia inflacji, a z drugiej - utrzymać wysoką skłonność do oszczędzania wśród Polaków.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama