Od dna, na które opadł 21 września, Dow Jones Industrial Average odbił się o 20% (2,7% w ubiegłym tygodniu), a Nasdaq Composite o 33% (3,8% w ubiegłym tygodniu). Wszystkie najważniejsze wskaźniki giełdowe - łącznie z S&P500, który zyskał 1,6% w ubiegłym tygodniu - osiągnęły większe wartości punktowe niż w poniedziałek 10 września, na dzień przed atakiem terrorystów. - Dynamika wzrostów zaskoczyła nawet zatwardziałe byki - uważa Shannon Reid, menedżer Evergreen Select Strategic Growth Fund. Wzrost kursów akcji stymulowały w ubiegłym tygodniu zarówno czynniki polityczne - zwycięska ofensywa w Afganistanie - jak i ekonomiczne, przede wszystkim wzrost sprzedaży detalicznej, raportowany przez sieci domów handlowych, oraz opadająca fala nowych wniosków o wypłatę zasiłków dla bezrobotnych.

Dynamikę wzrostów obserwowanych przez ostatnie osiem tygodni można już porównać do hossy, która zapanowała na giełdach pod koniec kwietnia i trwała do końca lipca. Inwestorzy pamiętają jednak, że tamta hossa była tylko pułapką, zastawioną przez niedźwiedzia. Potem akcje spadały równie szybko, jak wcześniej rosły. Czy i tym razem akcje nie wzrosły zbyt szybko i za wysoko?- To oczywiście możliwe, że rynek wejdzie w etap konsolidacji - uważa Peter Canelo, strateg inwestycyjny z Morgan Stanleya. Bardziej konkretny jest Jay Pelosky, jego kolega z pracy, który delikatnie nakłania swoich klientów, by, zanim zakupią akcje jakiejś firmy, zastanowili się, czy w ich cenie nie już jest zawarta przypadkiem zapowiadana na przyszły rok poprawa wyników gospodarczych...

- Już dwa razy w tym roku, w styczniu i w kwietniu, a więc w miesiącach składania raportów o wynikach kwartalnych, akcje wzrastały po to, żeby później "testować nowe dno". Uważamy za bardzo prawdopodobne, że wkrótce rynek spadnie na poziom porównywalny z tym, na którym był pod koniec września, a może jeszcze niżej - twierdzi Thomas Van Leuven z J.P. Morgan Chase.

Euforii na giełdach wcale nie wspierają raporty rządowe, z których wynika, że produkcja przemysłowa spadła również w październiku, trzynasty miesiąc z rzędu, tym razem o 1,1% - więcej niż spodziewali się analitycy. Spadek produkcji przemysłowej jest na dobrej drodze do pobicia rekordu ustanowionego w czasie wielkiej recesji, kiedy to trwał 15 miesięcy. - Z szybko idących w górę kursów akcji wynika, że inwestorzy spodziewają się już za kilka miesięcy radykalnej poprawy sytuacji ekonomicznej i zysków przedsiębiorstw. Wydaje się jednak, że nie nastąpi to tak szybko - ocenia ostatnie raporty rządowe Thomas Van Leuven. - Myślę, że do zakończenia recesji jest jeszcze daleko. Już wkrótce zacznie się mówić o tym, że ożywienie gospodarcze nie rozpocznie się przed 2003 rokiem. Niewątpliwie na takie poglądy będzie musiała zareagować giełda - dodaje Robert Reinet, doradca inwestycyjny z Deutsche Asset Management.

- Wiara powraca w serca nawet tych pesymistów, którzy jeszcze niedawno gotowi byli wymienić akcje najlepszych amerykańskich przedsiębiorstw na obligacje rządu federalnego, przynoszące dochód mniejszy niż 2% w skali roku. Teraz prawie nikt już nie myśli o kupowaniu tych papierów. Inwestorów ogarnia ostatnio inny niepokój. Po ostatnich wzrostach akcje poszybowały tak wysoko, że naprawdę nie ma co kupować... - powiedział PARKIETOWI Dariusz Michalski, który w Nowym Jorku prowadzi oddział banku inwestycyjnego Raymond James Financial Services. Rozpoczynający się tydzień będzie bardzo krótki na Wall Street, a to z powodu przypadającego w czwartek Święta Dziękczynienia. Obroty podczas odbywających się w tym tygodniu czterech sesji będą mniejsze niż normalnie, ponieważ wielu inwestorów wyjechało na wakacje. Pozostali na parkiecie mogą pokusić się o sprowokowanie spekulacyjnych zawirowań kursów akcji. W środę poznamy pełny raport ekonomistów uniwersytetu stanu Michigan o nastrojach konsumenckich. - Dobre wieści, docierające z frontu walki z terroryzmem, wpływają na poprawę konsumenckich nastrojów - uważa ekonomista Steve East z Friedman, Billings, Ramsey Group. - Będzie to jednak krótkotrwała poprawa - dodał.