Reklama

Ubezpieczyciele bez ratingu

W Polsce rating towarzystw ubezpieczeniowych nie jest jeszcze popularny. Tymczasem istnienie takiego powszechnego systemu oceny kondycji finansowej ubezpieczycieli pozwoliłoby na dostatecznie wczesne informowanie o zmianach w sytuacji ekonomicznej poszczególnych towarzystw.

Publikacja: 20.11.2001 09:07

Zdaniem analityków, do regulacji rynku ubezpieczeniowego nie wystarcza działanie samego urzędu nadzoru. Dowodem na to ma być odebranie licencji i ogłoszenie upadłości już siedmiu polskich spółek ubezpieczeniowych. Specjaliści uważają zatem, że uzupełnieniem nadzoru mogłyby być oceny niezależnych agencji ratingowych. Podstawową korzyścią z ratingu byłaby niezależna i obiektywna ocena bieżącej sytuacji ekonomiczno-finansowej danej firmy ubezpieczeniowej, ważna zarówno dla potencjalnych inwestorów, jak i klientów. Dla tych ostatnich najważniejsza jest tu ocena bezpieczeństwa oferowanej przez towarzystwa ochrony ubezpieczeniowej, czyli przyszłej zdolności ubezpieczyciela do wypłaty świadczeń i odszkodowań. Poza tym rating podnosi prestiż i umacnia pozycję spółki na rynku.

Rating po polsku

Jak na razie polscy ubezpieczyciele zdają się nie być zainteresowanymi poddaniem się ocenom agencji ratingowych. Jako jedną z przyczyn wymienia się niekorzystną sytuację ekonomiczną części z nich, co spowodowałoby, że spółki te mogłyby otrzymać bardzo niskie oceny ratingowe. Większym problemem niż niewielkie zainteresowanie ze strony ubezpieczycieli okazuje się jednak brak instytucji, które mogłyby to robić w sposób wiarygodny. Z jednej strony, zagraniczne agencje ratingowe nie są zainteresowane polskim rynkiem ubezpieczeniowym, z drugiej zaś - nie ma polskiej, lokalnej agencji ratingowej, która chciałaby wystawiać takie oceny rodzimym towarzystwom ubezpieczeniowym. Jedyna, jak do tej pory, polska agencja ratingowa CERA (Środkowoeuropejskie Centrum Ratingu i Analiz), która miała zająć się m.in. firmami ubezpieczeniowymi, nie przeprowadziła jeszcze żadnej oceny polskiego ubezpieczyciela.

Przyczyn braku ratingu polskich spółek ubezpieczeniowych można też upatrywać w specyfice naszego rynku ubezpieczeń. Wymaga on bowiem opracowania oddzielnej procedury ratingowej, dostosowanej do warunków makroekonomicznych i prawnych tego rynku. Chodzi m.in. o polskie przepisy, regulujące kwestie związane z rachunkowością towarzystw ubezpieczeniowych (np. zasady tworzenia i księgowania rezerw techniczno-ubezpieczeniowych czy struktury lokat).

Pierwsze propozycje metod prowadzenia ratingu ubezpieczeniowego na polskim rynku już powstały. W 2000 roku zakończył się bowiem dwuletni projekt badawczy KBN, dotyczący ratingu jako jednego z instrumentów oceny kondycji finansowej polskich spółek ubezpieczeniowych. Można się zatem spodziewać, że niedługo i w naszym kraju ratingi firm ubezpieczeniowych staną się popularne. Zwłaszcza że na światowych rynkach usług finansowych (w tym ubezpieczeniowych) ratingi rozpowszechniają się coraz bardziej.

Reklama
Reklama

Jak to wygląda

na świecie?

Rola agencji ratingowych polega przede wszystkim na ocenie wiarygodności danej firmy: im lepsza ocena, tym większa wiarygodność instytucji. Przy czym w ubezpieczeniach wiarygodność oznacza zdolność firmy do pełnej i terminowej wypłaty świadczeń i odszkodowań. Z tego względu oceny ratingowe firm ubezpieczeniowych nie odnoszą się do pojedynczych polis, tak jak np. w przypadku poszczególnych serii obligacji.

Przy analizie kondycji finansowej firmy ubezpieczeniowej ocenia się m.in. pozycję konkurencyjną firmy, płynność finansową, styl zarządzania, strategię rynkową, a także zdolność do wypłaty świadczeń.

Wszystkie agencje prowadzące rating firm ubezpieczeniowych stosują tzw. literową skalę ocen: poszczególnym ocenom przypisywane są pewne litery (najczęściej od A do D), które mogą być uzupełniane symbolami np. +/-, q, pi oraz cyframi. Takie same oceny literowe nadawane przez poszczególne agencje nie oznaczają jednak tego samego. Przykładowo ocena B+ agencji A.M. Best wskazuje na bardzo dobrą sytuację firmy, a już w przypadku agencji Standard & Poor's (S&P) ocena B+ oznacza niepewną sytuację towarzystwa. Odmienne znaczenie mogą mieć nawet słowne objaśnienia ocen, np. adekwatność przy ocenie S&P oraz agencji Moody's oznacza bezpieczną firmę, ale przy ocenie agencjOcena ratingowa w dużej mierze może też zależeć od tego, czy badanie firmy zostało przeprowadzone na zlecenie ubezpieczyciela, czy też bez jego zgody. W pierwszym przypadku przy ocenie analitycy wykorzystują informacje udostępnione przez samą firmę, nie wyłączając możliwości rozmów z jej szefami. Takie analizy na zlecenie mogą też nigdy nie być opublikowane, jeśli ocena okaże się niekorzystna dla firmy.

W drugim przypadku - agencje przy przeprowadzaniu oceny mogą korzystać tylko z ogólnie dostępnych informacji o badanej firmie, np. publikowanych w prasie wyników finansowych. Te oceny ratingowe, niezależnie od wyniku analizy, są zawsze podawane do publicznej wiadomości. I tego właśnie najbardziej wydają się obawiać polscy ubezpieczyciele - szczególnie ci, których kondycja finansowa nie jest najlepsza, o czym nie potencjalni klienci.

Reklama
Reklama

Tak więc niewątpliwie wprowadzenie ratingu dla polskich ubezpieczycieli poprawiłoby sytuację polskiego rynku ubezpieczeniowego i zbliżyło go do światowych standardów. Przy tym pojawienie się ocen niezależnych agencji ratingowych mogłoby wpłynąć też na zwiększenie przejrzystości tego rynku oraz spowodować wzrost zaufania do niego klientów. Sprawiłoby, że poczuliby się oni po prostu bezpieczniej.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama