Reklama

Zraniony mistrz

Mistrz inwestycji Warren Buffett ostrzega, że straty ubezpieczycieli po ataku na WTC wciąż rosną. Dowodem na to są wyniki po trzech kwartałach największej firmy reasekuracyjnej w USA - Omaha. Po dziewięciu miesiącach tego roku poniosła ona stratę 679 mln USD wobec 797 mln USD zysku osiągniętego w analogicznym okresie roku ubiegłego. Omaha jest jedną ze spółek, która należy do słynnego funduszu Berkshire Hathaway, zarządzanego właśnie przez Buffetta.

Publikacja: 20.11.2001 09:13

Zdaniem największego inwestora obecnych czasów, Warrena Buffeta, atak na WTC może kosztować nawet 70 mld USD - i z całą pewnością będzie to najdroższe wydarzenie w historii reasekuracji. Według niego, sytuacja po 11 września zmieniła zasady ubezpieczeń i reasekuracji. - Tak naprawdę jedynym reasekuratorem, który mógłby zapewnić wypłatę gwarantowanych pieniędzy, jest obecnie rząd Stanów Zjednoczonych - stwierdził w liście zaadresowanym do akcjonariuszy Berkshire Hathaway. O powadze sytuacji świadczy również to, że Buffett napisał list do inwestorów po wynikach za trzeci kwartał. Zwykle list z komentarzem publikowany był raz w roku po ogłoszeniu raportu rocznego. - Wyniki po trzech kwartałach daleko odbiegają od normalności i możliwość dalszych ataków terrorystycznych zmusza do szybkich decyzji. Prywatne firmy reasekuracyjne w przypadku kolejnych ataków nie udźwigną kosztów - na to stać jedynie państwo - napisał w liście Warren Buffett.

Kolejne firmy ubezpieczeniowe oszacowały straty po ataku na WTC. Londyński Lloyd wycenił swoje wypłaty na 5,36 mld USD. Omaha, spółka należąca do Berkshire Hathaway, odda 2,2 mld USD. Międzynarodowa grupa ubezpieczeniowa Nowy Jork - 820 mln USD. Przedstawiciele wszystkich wymienionych firm przyznali, że te wypłaty nie powodują zagrożenia płynności finansowej spółek. Podobnie jak i Warren Buffett wyrazili oni jednak zaniepokojenie sytuacją, jaka powstałaby po ewentualnych kolejnych atakach.

Po 11 września firmy mocno podniosły stawki ubezpieczeniowe. Najwięcej wzrosły ubezpieczenia samolotów, floty handlowej, obiektów przemysłowych oraz biurowców. Niewielkie podwyżki w zakresie ubezpieczeń samochodów czy domów stały się też udziałem obywateli USA. To tylko doraźna walka z nową sytuacją, która wymaga rozwiązań systemowych.

Co dalej?

Możliwość powtórzenia się ataków terrorystycznych w USA oraz ich reperkusje są bez przerwy rozważane przez reasekuratorów, właścicieli firm oraz Kongres USA. Na razie nie ustalono żadnych rozwiązań. Od miesiąca amerykański Kongres nie może znaleźć najlepszego rozwiązania prawnego, aby zagwarantować wypłatę odszkodowań po ewentualnych atakach terrorystycznych.

Reklama
Reklama

Administracja J. Busha zaproponowała, aby do 2004 roku zebrać w formie ekstrapodatku pieniądze na ewentualne odszkodowania po atakach terrorystycznych. Podatek ten malałby co rok. Propozycja ta została skrytykowana przez demokratów - według nich, istnieje ryzyko, że w ten sposób firmy ubezpieczeniowe wzbogaciłyby się kosztem podatników. Dyskusja nad rozwiązaniami trwa, zdaniem ekspertów, raczej nieprędko doczekamy się uchwalenia prawa - regulującego tak naprawdę układ reasekuracyjny pomiędzy ubezpieczycielami a rządem Stanów Zjednoczonych.

Wszyscy ekonomiści i aktuariusze podkreślają, że ryzyko w związku z atakami terrorystycznymi jest nie do oszacowania i wymyka się jakiejkolwiek analizie statystycznej. Stąd tak wysokie podwyżki stawek ubezpieczeniowych. Do tej pory towarzystwa reasekuracyjne najwięcej zapłaciły za straty spowodowane przez huragan "Andrew". Było to 20 mld USD w latach 1992/1993. Zdaniem Julii Rochman, rzecznika amerykańskiego towarzystwa ubezpieczeniowego, są to zupełnie inne rodzaje katastrof. Naturalne kataklizmy można bowiem oszacować. - Są tereny, na których występuje większe prawdopodobieństwo trzęsień ziemi lub huraganów, i jako takie są one brane pod uwagę przy ustalaniu wysokości składki. Ryzyka wystąpienia ataków terrorystycznych nie sposób tak zmierzyć - powiedziała Rochman.Na wzór angielski

Jedyna niezależna firma ratingowa dostarczająca analiz dla potrzeb przemysłu ubezpieczeniowego - Weiss Ratings - negatywnie oceniła propozycje rozwiązań ubezpieczeń od ataków terrorystycznych, jakie zostały do tej pory zgłoszone. Projekty przedstawiły administracja Busha, federacja ubezpieczycieli, Senat Komisji Bankowej oraz Izba Reprezentantów. - Wszystkie propozycje będą miały negatywne reperkusje dla podatników - oświadczył przedstawiciel agencji.

Jednocześnie proponują oni rozwiązanie bardzo podobne do modelu brytyjskiego.

Rozwiązania przedstawione przez cztery podmioty niosą ze sobą groźbę zwolnienia firm ubezpieczeniowych z odpowiedzialności od szkód. Rząd, a więc podatnicy w niektórych przypadkach przejęliby odpowiedzialność za zapłatę nawet i 90% wartości ewentualnej straty ubezpieczonego majątku. - Prawie pełne przejęcie odpowiedzialności przez rząd zablokuje rozwój odpowiednich miar do oceny skutków terroryzmu i właściwej ich wyceny - tłumaczy Martin Weiss.

Najlepszym rozwiązaniem dla amerykańskiego systemu ubezpieczeń wydaje się zastosowany w Wielkiej Brytanii. Został on wprowodzony w życie po serii ataków terrorystycznych w 1993 roku. Wtedy prywatni reasekuratorzy przestali zawierać niektóre z nowych umów, zwłaszcza z przedsiębiorstwami przemysłowymi. W legislację dotyczącą ubezpieczeń zainterweniowało państwo. Obecnie brytyjskie firmy płacą wyższe składki, jeżeli zostają objęte również gwarancjami rządu. Bez ochrony państwowej składki są niższe nawet o 33%. W ubezpieczeniu bez gwarancji państwa część pobranej składki jest lokowana na wypadek możliwości jej wypłacenia. W przypadku, gdy straty przekroczyłyby wartość zebranej kwoty reasekuracyjnej, w roku następnym składki podwyższone zostałyby o 10%. Straty mogą być również zaspokajane wypracowanym przez lokatę asekuracyjną dochodem kapitałowym. W przypadku, gdyby to nie wystarczyło, interweniuje państwo. Od 1993 roku nie zdarzyło się, aby do tego doszło.

Reklama
Reklama

Rynek wierzy Buffettowi

Warren Buffett to niekwestionowany król inwestycji. Zarządzany przez niego i Charliego Mungera fundusz Berkshire Hathaway przyniósł swoim wiernym akcjonariuszom rekordowe zyski. W 1965 roku jednostka funduszu była wyceniana według wartości księgowej na 19 USD. Obecnie jest ona warta 38 tys. USD. Równie dobrze wygląda historia waluacji rynkowej jednostek BH. W momencie debiutu kosztowały one 66 USD. Obecnie są wyceniane na blisko 70 tys. USD. Ważnymi aktywami funduszy są firmy ubezpieczeniowe i reasekuracyjne. W skład grupy wchodzą zarówno amerykańskie firmy ubezpieczeniowe, jak i spółki zagraniczne. Najbardziej znane aktywa ubezpieczeniowe to Omaha, United States Liability Insurance Group czy General Re Corporation. Wysoki udział firm ubezpieczeniowych w aktywach funduszy zauważyli inwestorzy po ataku terrorystów na WTC. Wartość jednostki funduszu spadła z 70 tys. USD do 59 tys. USD. Warto dodać, że mimo wszystko rynek ufa "wielkiemu mistrzowi". Obecnie wartość udziałów wróciła do tej przed 11 września. Co więcej, w połowie października ustanowiła nawet historyczny rekord cenowy, wynoszący 75 tys. USD.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama