Reklama

EMI Group ponosi straty

Trzecia pod względem wielkości firma fonograficzna na świecie - brytyjska EMI Group - odczuła spadek popytu konsumpcyjnego na świecie, który doprowadził do znacznego zmniejszenia zakupów nagrań muzycznych, szczególnie w USA oraz krajach Ameryki Łacińskiej.

Publikacja: 21.11.2001 09:08

Według agencji Bloomberga, w pierwszej połowie roku obrachunkowego, zakończonej 30 września, spółka poniosła stratę wynoszącą 54,4 mln funtów (77,6 mln USD), podczas gdy w analogicznym okresie przed rokiem osiągnęła zysk sięgający 31,3 mln funtów. Wpływy ze sprzedaży zmniejszyły się o 6,7%, do 1,07 mld funtów.

W omawianym okresie mniejszy, niż przewidywano, był zysk operacyjny spółki, pomijając jednorazowe pozycje, działalność HMV Media Group, amortyzację oraz rozliczenia związane z prawami autorskimi. Wyniósł 43,1 mln funtów wobec 47,5 mln funtów spodziewanych przez analityków.

Szczególnie poważnym problemem dla EMI Group, podobnie jak jej konkurentów, np. Vivendi Universal, jest coraz ostrzejsza konkurencja ze strony internetowych dystrybutorów nagrań. Dlatego brytyjski potentat postanowił utworzyć joint ventures z tego rodzaju firmami, umożliwiając klientom legalne nagrywanie muzyki za pośrednictwem internetu. Jednocześnie podjęto starania, aby ograniczyć zbyt szybki wzrost kosztów. W tym celu od początku roku zwolniono już 500 pracowników.

Kontrast między obecnymi rezultatami a wynikami z poprzedniego roku jest tym większy, że do zeszłorocznego zysku przyczyniło się wydanie albumu "Beatles I", który został sprzedany w 22 mln egzemplarzy. W minionym półroczu EMI Group zdołała nieznaczne zwiększyć udział w północnoamerykańskim rynku nagrań muzycznych, natomiast w Ameryce Łacińskiej doszło do jego zmniejszenia z 15,5% do 11,4%. W skali światowej zmalał on z 13% do 12%.

Prezes Eric Nicoli jest jednak optymistą i uważa, że w skali całego roku obrachunkowego udział brytyjskiej spółki w globalnym rynku wyniesie 14% dzięki sprzedaży nowych płyt, m.in. zespołu Pink Floyd. Zysk operacyjny pozostanie jednak zapewne na takim samym poziomie jak przed rokiem. Zdaniem cytowanego przez Bloomberga analityka Johnathana Barretta z Teather & Greenwood, szanse na poprawę sytuacji EMI Group są niewielkie, jeżeli nie nastąpi wyraźny wzrost popytu w USA.

Reklama
Reklama

Od początku 2001 r. akcje brytyjskiej spółki staniały o 43%, podczas gdy indeks FT-SE 100 spadł w tym czasie o 14%.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama