Reklama

Szwajcarzy liczą na Pietera Bouwa

Pieter Bouw znów przystępuje do działania. Ten były prezes zarządu holenderskiego koncernu KLM Royal Dutch Airlines (kierował nim w latach 1991-97) został desygnowany na stanowisko prezesa szwajcarskich linii lotniczych Crossair, na bazie których po bankructwie Swissair ma powstać nowy narodowy przewoźnik. Analitycy zgodnie oceniają, że sięgnięcie po usługi tego menedżera może okazać się dobrym posunięciem.

Publikacja: 22.11.2001 09:15

60-letni obecnie Bouw w trakcie 6-letniej kadencji w KLM stworzył finansowe fundamenty, dzięki którym holenderskie linie stosunkowo bezboleśnie funkcjonują w czasach obecnego kryzysu w światowej branży przewoźników, wywołanego tragicznymi wydarzeniami w Stanach Zjednoczonych.

Był przede wszystkim autorem lotniczego przymierza z liniami Northwest Airlines. Kooperacja z Amerykanami okazała się sukcesem zarówno pod względem strategicznym, jak i finansowym. Strategicznym, ponieważ Amsterdam dzięki temu awansował na czwarte miejsce w rankingu największych europejskich portów lotniczych. Finansowy sukces polegał zaś na tym, że kupiony przez Bouwa na początku lat 90. za 400 mln USD 20-proc. pakiet akcji Northwest został sprzedany po kilku latach za okrągły miliard. - Początkowo chciano mnie za tę inwestycję niemal ukamienować. Dopiero później uznano, że było to szachowe posunięcie - wspomina dziś Bouw.

Ze swoją wizją utworzenia globalnej sieci lotniczej (Global Airline System) Bouw przecierał szlaki późniejszym zwolennikom podniebnych sojuszy. W czasach kiedy kierował KLM, nie wszyscy jednak akceptowali takie nowatorskie rozwiązania. Z tego zapewne powodu klapą zakończył się projekt jego autorstwa o nazwie "Alcazar". W jego ramach chciał pod przywództwem KLM już na początku lat 90. utworzyć sojusz z udziałem Northwest Airlines, Swissair, SAS, Austrian Airlines oraz jednej z azjatyckich linii.

Pieter Bouw urodził się w 1941 r. w Nijkerk (Holandia). Ukończył wydział transportu na uniwersytecie w Twente oraz ekonomię na uniwersytecie w Amsterdamie. W 1967 r., tuż po studiach, rozpoczął pracę w KLM. Przeszedł w tej firmie wszystkie szczeble kariery (był m.in. menedżerem ds. obsługi naziemnej, dyrektorem regionu Europy i Afryki, zarządzał interesami KLM w Stanach Zjednoczonych).

Nie lubi zbędnych słów. Kiedy 1 stycznia 1991 r. został prezesem i dyrektorem wykonawczym KLM, firmie groziło bankructwo. Na pierwszym spotkaniu z pracownikami powiedział: "Cieszę się, że zostałem prezesem i - mam nadzieję - że wy też. Jeśli jednak szybko nie przeprowadzimy w naszej firmie porządków, to po roku wszyscy zostaniemy bez pracy. Ja również. Proszę mi więc nie przeszkadzać, a obiecuję, że będzie dobrze". Udało mu się i do tego bez większych redukcji personelu. KLM nadal lata i mimo kryzysu w branży ma obecnie w kasie 1,1 mld euro gotówki.

Reklama
Reklama

Czy i tym razem będzie miał szczęście? Jak donosi szwajcarski "Sonntagszeitung", nowy prezes analizuje obecnie szanse stworzenia nowego sojuszu lotniczego z udziałem Crossair i któregoś z przewoźników amerykańskich. W gronie ewentualnych partnerów z Europy wymienia m.in. holenderskie linie KLM oraz włoski koncern Alitalia.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama