Reklama

Budżet specjalnej sytuacji

Marek Belka, wicepremier i minister finansów, powiedział, iż budżet na rok 2002 daje nadzieję na opanowanie kryzysu finansów publicznych i przywrócenie wzrostu gospodarczego. Jednak nowy budżet może się nie spodobać Radzie Polityki Pieniężnej, gdyż - zdaniem jej członka, Dariusza Rosatiego,idzie w kierunku poluzowania dyscypliny fiskalnej.

Publikacja: 23.11.2001 08:17

Wydatki przyszłorocznego budżetu wyniosą 183,97 mld zł, dochody 143,97 mld zł, a deficyt nie przekroczy 40 mld zł. Zaplanowany wzrost gospodarczy ma wynieść 1% PKB, a średnioroczna inflacja - 4,5%.

- Przy słabej koniunkturze tylko wzrost przychodów z podatków o ok. 8 mld zł, uzyskany dzięki proponowanym przez nas zmianom, umożliwia uzyskanie prawie 144 mld zł dochodów - usprawiedliwiał zmiany w podatkach M. Belka. - Ten budżet to powrót do realizmu, to próba sypania wału przeciw nadciągającej powodzi - dodał.

Ową "powodzią" jest zagrożenie kryzysem finansów publicznych, którego nie zażegnał poprzedni rząd. Jednak - zdaniem M. Belki - istnieje spora szansa na poprawę sytuacji w latach kolejnych, a to dzięki przyjętej przez rząd zasadzie, iż wydatki będą rosły o stopę inflacji, podwyższoną o 1%.

- Jeżeli sytuacja gospodarcza nadal będzie się pogarszać i wpływy do budżetu nie wzrosną, deficyt budżetowy może być nawet większy - powiedział. - Jeśli jednak sytuacja się poprawi i dochody wzrosną, jest poważna szansa na jego redukcję czy nawet zrównoważenie budżetu.

Nie wiadomo, czy budżet spodoba się RPP. Jej członkowie od dłuższego czasu żądają zacieśnienia polityki fiskalnej i zmniejszania deficytu budżetowego, przy czym najważniejszy dla nich jest deficyt ekonomiczny. Dariusz Rosati, członek RPP, uważa, iż przy takim kształcie budżetu deficyt ekonomiczny finansów publicznych w roku przyszłym wyniesie 4,8% PKB.

Reklama
Reklama

- Taki deficyt ekonomiczny oznacza rozluźnienie polityki fiskalnej - stwierdził. - Jednak nie boję się tego, gdyż mamy spadek popytu krajowego i nawet tak duży deficyt ekonomiczny, jaki będziemy mieli w tym roku, nie pobudzi popytu.

Opinia RPP o budżecie będzie najważniejsza, jako iż może wpłynąć na jej decyzję o redukcji stóp procentowych. W budżecie założono, iż w ciągu 2-3 miesięcy stopy spadną o ok. 300 pkt. bazowych. Jeśli ta prognoza się sprawdzi, istnieje szansa na realizację założonych przychodów i wydatków budżetu. Jeśli jednak Rada uzna, iż poluzowanie dyscypliny fiskalnej jest niebezpieczne, obniżki mogą się oddalić. Najbliższe posiedzenie RPP planowane jest na przyszły tydzień.

Sam minister finansów szacuje, iż przyszłoroczny deficyt budżetowy wyniesie ok. 4,65% PKB i będzie zbliżony do osiągniętego w tym roku. A jaki będzie tegoroczny - jeszcze nie wiadomo. Halina Wasilewska-Trenkner, wiceminister finansów, powiedziała, iż w stosunku do nowelizacji budżetowi może zabraknąć ok. 2,5 mld zł dochodów. Oznaczałoby to, że deficyt budżetowy na koniec roku, zamiast 29,1 mld zł, jak zaplanowano w jego nowelizacji, sięgnie 32,6 mld zł, co może spowodować konieczność drugiej nowelizacji tegorocznego budżetu, której pani wiceminister nie wykluczyła.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama