Norwegia, drugi co do wielkości eksporter ropy spoza OPEC (produkujący 3 mln baryłek ropy dziennie), gotowa jest - według spekulacji - obniżyć dzienną produkcję o 100 lub nawet 150 tys. baryłek (3 do 5%). - To bardzo pozytywna wiadomość dla OPEC i już spowodowała skok cen ropy na rynkach. Jeśli zostanie oficjalnie potwierdzona, możemy spodziewać się dalszych wzrostów - powiedział Bloombergowi Ali Tanghighi, analityk z londyńskiego Barclays Capital.

W ostatnich dniach cena ropy naftowej spadła już nawet poniżej 18 USD za baryłkę, do najniższego poziomu od 2,5 roku. OPEC, by przyczynić się do wzrostu notowań tego surowca, podjął w ubiegłym tygodniu decyzję o zmniejszeniu wydobycia od 1 stycznia 2002 r. o 1,5 mln baryłek dziennie. Wprowadzenie jej w życie uzależnił jednak od stanowiska innych producentów ropy spoza tej organizacji - Rosji, Norwegii i Meksyku. OPEC zażądała od nich zmniejszenia produkcji łącznie o 500 tys. baryłek dziennie. Wczoraj stosowne kroki podjęła prawdopodobnie Norwegia. Wcześniej Meksyk zgodził się na redukcję o 100 tys. baryłek. Kluczowe jest jednak stanowisko Rosji, drugiego, po Arabii Saudyjskiej producenta ropy na świecie. By usatysfakcjonować OPEC, Rosjanie musieliby obniżyć wydobycie o 250-300 tys. baryłek. Tymczasem zadeklarowali zaledwie symboliczną redukcję o 30 tys. baryłek.

Wiktor Christienko, rosyjski wicepremier odpowiedzialny za sektor naftowy, podkreślał kilkakrotnie, że Rosjanie chcą poprzestać na tym kroku. Wczoraj jednak pojawiły się silne naciski na rząd ze strony czołowych producentów ropy w tym kraju, którym szkodzą niskie notowania tego surowca na świecie.

Ze względu na Święto Dziękczynienia nie handlowano wczoraj ropą w Nowym Jorku. W Londynie notowania wzrosły w połowie sesji o 7%, zbliżając się do 19 USD za baryłkę.