Przez cały miniony tydzień niewiele się działo w segmencie średnich spółek. Z jednej strony widać wyraźnie wytracenie impetu wzrostowego, co działo się na wysokości, na jakiej przebiega linia łącząca szczyty z lutego i marca 2000 r. Co do jej wiarygodności można mieć pewne wątpliwości z tego względu, że jest ona zaczepiona o dwa punkty z początku trendu spadkowego, przez co nie najlepiej oddaje ona przebieg notowań w minionych miesiącach. Ale tuż powyżej niej znajduje się maksimum z końca maja br. i 38,2-proc. zniesienie bessy, więc widać, że obszar wokół 980 pkt. stanowi istotną barierę podażową.

Z drugiej strony trzeba odnotować fakt, że pogorszenie nastrojów na rynku nie wpłynęło na razie na wartość MIDWIG. Jednak z tej uwagi nie można wyciągać wniosków, że tak będzie nadal. Niepokojącymi zjawiskami są negatywne dywergencje, które obejmują szerokie grono wskaźników, potwierdzające malejący potencjał wzrostowy. Wydaje się, iż w takiej sytuacji najlepszym rozwiązaniem będzie zaczekanie z kupnem akcji do momentu pokonania opisanej strefy oporu, co wydaje się mniej prawdopodobne niż rozpoczęcie zniżek. Zamknięcie poniżej październikowego szczytu przy 957 pkt. należy uznać za potwierdzenie ostrzeżeń, obrazowanych dywergencjami, i traktować jako zalecenie opuszczenia rynku. Będzie to jednoznaczne z wejściem w fazę korekty wzrostów, rozpoczętych jeszcze w połowie sierpnia br.