- Łukasz D. został zatrzymany w piątek rano. Od soboty sprawą kieruje już Centralne Biuro Śledcze. Z wstępnych ustaleń wynika, że naruszył on artykuł 296 kodeksu karnego, mówiący o działaniu na szkodę firmy oraz o wyrządzeniu tzw. ogromnej szkody. Ponadto naruszył artykuł 171 prawa bankowego, mówiący o prowadzeniu działalności bankowej bez zezwolenia - informuje PARKIET Małgorzata Dukiewicz, naczelnik wydziału śledczego warszawskiej prokuratury.

Domniemane szkody są naprawdę ogromne, wymienia się kwotę 10 mln dolarów. Ten zarzut jest też zdecydowanie najcięższy, ponieważ grozi za to nawet 10 lat więzienia. Drugi czyn zabroniony dotyczy przyjmowania lokat i jest już znacznie mniejszej wagi. - Przede wszystkim chcemy rozstrzygnąć kwestie karne. Sprawa na pewno nie zakończy się szybko, ponieważ do przesłuchania jest jeszcze wielu świadków i sprawdzenie wielu dokumentów. Cały czas nie wiemy, gdzie są pieniądze. Będziemy musieli także korzystać z pomocy prawnej z Austrii - dodaje M. Dukiewicz.

Według niej, sprawa na pewno nie zostanie wyjaśniona w tym roku, na tym etapie śledztwa nie wiadomo zaś, czy zostaną także zatrzymane inne osoby powiązane z Łukaszem D. i jego biurem maklerskim. Były prezes został aresztowany na 3 miesiące, aczkolwiek może opuścić areszt (za poręczeniem majątkowym w wysokości 300 tys. zł), ale bez prawa wyjazdu z Polski.

Zdaniem Małgorzaty Dukiewicz, Łukasz D. twierdzi, iż zamierzał wylecieć do USA. Tymczasem według doniesień jednej z gazet, były prezes DM SUR5.Net współpracował z nieżyjącym już ministrem Jackiem Dębskim oraz - pośrednio - z Jeremiaszem B., pseudonim "Baranina", działającym z Wiednia. Ponoć utrzymywał także kontakty z salezjańską Fundacją Pomocy Młodzieży im. Jana Bosko, jednak M. Dukiewicz nie potwierdza żadnej z tych rewelacji.

Przypomnijmy, że kłopoty Łukasza D. zaczęły się od chwili zawieszenia licencji maklerskiej prowadzonej przez niego firmie w związku z wykrytymi nieprawidłowościami. KPWiG nałożyła wówczas na SUR5.Net karę w wysokości 0,5 mln zł, lecz Łukasz D. cały czas utrzymywał, iż żadne pieniądze nie zniknęły. Dowodem tego miał być fakt, że on sam nie ukrywa się ani nie ucieka przed organami ścigania.