Generalną zasadę "Dopóki trend trwa... itd" znamy wszyscy. Wątpliwości pojawiają się dopiero, gdy dotychczasowy trend napotyka zasadnicze bariery, takie jak dolne ograniczenie 6-letniego kanału hossy na WIG. Kiedy dodatkowo na wykresie tygodniowym możemy mieć do czynienia z formacją wisielca, a MACD jest "świeżo" po przebiciu linii sygnalnej, to bardzo trudno przekonać się do wzrostów indeksu. W takiej sytuacji znalazł się WIG po sesji poniedziałkowej. Mając na uwadze zasadę przedstawioną na wstępie, najwłaściwszym postępowaniem jest utrzymywanie już otwartych pozycji, przy czym trzeba być gotowym na natychmiastową ewakuację z rynku w razie spadku poniżej 14 000 pkt. Zanim to jednak nastąpi (o ile nastąpi) mogą pojawić się pewne symptomy rychłego przebicia linii trendu - za taki przede wszystkim uznałbym dalszy brak potwierdzenia młota z czwartku lub załamanie na poziomie luki, tj. 14 380 pkt. Co zatem stałoby się w przypadku zejścia cen poniżej 6-tygodniowej linii trendu? Oprócz konsekwencji wynikających z opuszczenia kanału trendowego, pojawiłyby się interpretacje traktujące całą sekwencję wydarzeń począwszy od 25.10 jako lewe ramię i głowę formacji H&S. Tymczasem zachowanie oscylatorów szybkich nie pozwala na ogłoszenie końca spadków. RSI dotarł do wsparcia na 60 pkt. i ewentualny spadek dałby sygnał wyprzedzający względem indeksu.