Reklama

Dzisiaj wszystko będzie jasne

Wtorek był dniem wyczekiwania przed posiedzeniem RPP. Jedyny większy ruch wiązał się z wypowiedzią wicepremiera Belki, dotyczącą źródeł finansowania zwiększonego deficytu budżetowego na 2001 rok. Amerykański wskaźnik optymizmu Consumer Confidence okazał się gorszy od oczekiwań, i to on doprowadził do wzrostu wartości wspólnej waluty pod koniec transakcji.

Publikacja: 28.11.2001 08:29

W pierwszych transakcjach za USD płacono 4,076 zł, za euro 3,593 zł, odpowiadało to 11,3% ponad starym parytetem. Potem kurs dolara ustabilizował się na mniej więcej 4,08 zł, wspólna waluta zaczęła zaś tracić. W efekcie około 13.00 dotarliśmy do 11,4%. Poziomy wynosiły wtedy 4,082 zł i 3,58 zł. Wtedy zaczęła przeważać podaż. Około 15.30 było 4,087 zł i 3,595 zł, czyli 11,15%. Kończyliśmy trochę wyżej, na 11,2%, przy kursach 4,079 zł i 3,598 zł.

Rynek czeka na decyzję Rady Polityki Pieniężnej, jest ona w tej chwili najważniejsza. W porannym wywiadzie wicepremier Marek Belka powiedział, że spodziewa się obniżenia stóp procentowych na najbliższym posiedzeniu RPP, choć raczej nie o 300 pb, o których mówił niedawno premier Miller. Za obniżką, zdaniem Belki, ma przemawiać osłabienie koniunktury gospodarczej oraz spadająca inflacja.

Pierwsza część konferencji prasowej po posiedzeniu rządu nie miała wpływu na rynek. Wicepremier Marek Belka powiedział między innymi, że druga nowelizacja budżetu na 2001 rok będzie neutralna dla deficytu ekonomicznego. Dowiedzieliśmy się także, że poziom tegorocznych inwestycji bezpośrednich będzie niższy niż przed rokiem. Taką tezę wysunął minister gospodarki Jacek Piechota.

Dopiero informacja o tym, skąd ma pochodzić 3,8 mld zł, o jakie zwiększony zostanie deficyt budżetowy (w poniedziałek mówiło się o nieco mniejszej kwocie), wywarła wrażenie na inwestorach. Okazało się bowiem, że źródłem finansowania będzie emisja papierów skarbowych. Ceny obligacji zaczęły więc spadać, a złoty wypadł z przedziału 11,3%-11,4%, w którym znajdował się wcześniej. Straty były jednak stosunkowo niewielkie. Zresztą na rynku obligacji udało się je szybko odrobić. I to z nawiązką. Złoty pozostał na nieco niższym poziomie.

W pierwszych transakcjach za wspólną walutę płacono 0,882 USD. Po niecałej godzinie byliśmy już poniżej 0,88, dokładnie na 0,8793. Lekkie odreagowanie i znowu w dół tak, że około 13.00 dotarliśmy do 0,8771. Było to wtorkowe minimum. Potem euro zaczęło zyskiwać, do czego walnie przyczyniły się dane z USA. Kończyliśmy na 0,8825.

Reklama
Reklama

Sprzedaż detaliczna w USA okazała się nieco lepsza niż w poprzednim badanym okresie, zanotowaliśmy bowiem wzrost o 2,4% (wcześniej 1,5%). Jednak znacznie ważniejsze były informacje o wskaźniku optymizmu Consumer Confidence. Analitycy oczekiwali wzrostu z 85,3 do 86,5. Tymczasem doszło do spadku na 82,2.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama