Według danych Leaseurope - organizacji skupiającej firmy z 22 europejskich państw - ubiegłoroczna wartość transakcji leasingowych na Starym Kontynencie wyniosła ponad 178,4 mld euro. Oznacza to wzrost wobec 1999 r. o ok. 11%. Obroty polskich przedsiębiorstw leasingowych to - według tych danych - ok. 2 mld euro, czyli o ponad 100 mln euro mniej niż rok wcześniej. Uwzględniając inflację, łączna wartość kontraktów zmalała o 5,2%. Oprócz Polski tylko Holandia zanotowała zmniejszenie aktywności leasingodawców. W jej przypadku spadek ten również wyniósł ponad 5%.
Niemcy straciły
pozycję lidera
Polska nigdy nie była leasingową potęgą, a już rok 2000 był u nas dla tej branży wyjątkowo niekorzystny. Zaczęło się od zamieszania wokół BG Leasing. Gdańska firma należała do czołówki, w rankingach Konferencji Przedsiębiorstw Leasingowych na ogół mieściła się w pierwszej dziesiątce. Jej bankructwo było wyjątkowo dotkliwe, bo nadszarpnęło zaufanie do wszystkich firm z tego rynku. Gwiazda BG Leasing zblakła w ciągu kilku tygodni, gdy okazało się, że spółka ma niewypłacalnych klientów. Banki straciły na współpracy z - bankowym przecież - BG Leasing kilkaset milionów złotych. Sektor bankowy, główny finansujący leasing w Polsce, wypowiedział wojnę wszystkim niezależnym leasingodawcom. Coraz większe problemy z pozyskaniem finansowania miały bezpośredni wpływ na wysokość obrotów. Na to nałożyły się problemy w skali makro. Spadała aktywność małych i średnich przedsiębiorstw, którzy są głównymi odbiorcami usług tego typu. Zapaść na rynku motoryzacyjnym też miała swój negatywny wpływ. Środki transportu drogowego to w Polsce ponad 54% wszystkich przedmiotów oddawanych w leasing.
O tym, jak bardzo pogorszyła się kondycja polskiego leasingu świadczy choćby to, że KPL monitorująca ten rynek uzyskała informacje na temat obrotów tylko od 35 firm. Z tego prawie połowę stanowiły spółki z silnym zagranicznym udziałowcem albo z grup bankowych. A jeszcze pod koniec lat 90. szacowano, że w branży działa ok. 200 przedsiębiorstw.