Środowy spadek indeksu MidWIG do 976,7 pkt. (-0,8%), nie ma większego wpływu na postrzeganie rynku średnich spółek. W dalszym ciągu celem dla strony popytowej jest psychologiczna i techniczna (lokalny szczyt z 26 kwietnia br.) bariera na poziomie 1000 pkt. Sądząc jednak po coraz liczniejszych negatywnych dywergencjach utworzonych na popularnych wskaźnikach (MACD, Price ROC, RSI, Ultimate Oscillator) czy też w związku z wykupieniem rynku obrazowanym między innymi przez wzrost RSI powyżej 70, można żywić poważne obawy nie tylko o test wspomnianego oporu, ale głównie o rosnące prawdopodobieństwo zakończenia, a następnie odwrócenia trendu.

A taki scenariusz mógłby mieć miejsce w sytuacji, gdy indeks średnich spółek spadłby poniżej 957 pkt., czyli poniżej lokalnego szczytu z końca października br. Wówczas, w połączeniu z dotychczasowymi "ostrzeżeniami" generowanymi przez opisane wyżej wskaźniki, należałoby to traktować jako jednoznaczny sygnał sprzedaży, konsekwencją którego będzie spadek do 860 pkt., skąd wzięły początek październikowe wzrosty. Na razie jednak takich sygnałów nie ma. postępując więc w myśl zasady, że trend trwa do czasu pojawienia się sygnałów jego zakończenia, nadal należy utrzymywać akcje średnich spółek w portfelu. Co nie oznacza, że należy je kupować, to bowiem wiąże się ze zbyt dużym ryzykiem inwestycyjnym.