Pierwsza sesja grudnia, tradycyjnie miesiąca nadziei dla większości posiadaczy akcji, mimo dość optymistycznej końcówki, raczej nie wymazała negatywnego wydźwięku notowań z ubiegłego tygodnia. Tym samym wciąż sporo sygnałów płynących z analizy technicznej wskazuje na jedynie korekcyjny charakter impulsu wzrostowego z początku października. Przede wszystkim nie doprowadził on do przebicia głównej linii trendu spadkowego w ujęciu logarytmicznym. Z kolei na wykresie arytmetycznym w cenach zamknięcia dla WIG20 wzrost ten dość precyzyjnie wpisał się w strukturę kanału spadkowego, który skutecznie powstrzymuje wszelkie korekty bessy, począwszy od tej pierwszej z początku kwietnia ub.r. Obecnie jego dolne ograniczenie przebiega w okolicach 860 pkt. i należy liczyć się z tym, że wartość ta może stać się średnioterminowym celem indeksu rodzimych blue chips, pod warunkiem, oczywiście, że wsparcie na poziomie 1200 pkt. okaże się zawodne.

Realizację tego mało optymistycznego scenariusza na pewno w dużym stopniu ogranicza zbliżający się koniec roku, który jest raczej pozytywnie kojarzony ze wzmożoną aktywnością dużych inwestorów instytucjonalnych, podnoszeniem wyceny spółek giełdowych czy wręcz ich akumulacją w oczekiwaniu na "efekt stycznia". Tym razem jednak, głównie z uwagi na pogłębiający się stan globalnej recesji, GPW czeka bardzo nietypowy, niepewny i nieprzewidywalny przełom roku. Ta nieprzewidywalność dotyczy zwłaszcza funduszy emerytalnych, których pierwszorzędny wpływ na obecną koniunkturę giełdową jest oczywisty. Dla instytucji tych osiągnięcie jak najwyższej stopy zwrotu istotne jest głównie w długim terminie. W najkrótszej perspektywie najważniejsze jest osiągnięcie stopy zwrotu lepszej od konkurencji, a to wcale nie musi być jednoznaczne z wyraźnym wzrostem popytu na akcje ze strony OFE w najbliższych tygodniach, a kto wie, czy nie wręcz przeciwnie.