Reklama

Cudowne nawrócenie ubezpieczeniowe Polaków

Czyżby obserwowane ostatnio spowolnienie gospodarcze w Polsce nie miało wpływu na wyniki osiągane przez towarzystwa sprzedające polisy majątkowe? Na koniec III kwartału 2001 r., według wstępnych wyników sektora ubezpieczeniowego, zakłady ubezpieczeń majątkowych zebrały około 6-7% więcej składki brutto niż rok wcześniej. Po 3,44-proc. wzroście odnotowanym na koniec czerwca br., a więc grubo poniżej inflacji, osiągnięty na koniec września wynik wydaje się imponujący.

Publikacja: 04.12.2001 09:17

Dla porządku należy zaznaczyć, że zestawienie PARKIETU nie obejmuje wyników osiągniętych przez grupy ubezpieczeniowe PZU i Commercial Union Polska. Prospekt emisyjny największego polskiego ubezpieczyciela jest analizowany przez Komisję Papierów Wartościowych i Giełd i w związku z tym zarząd towarzystwa podjął, w porozumieniu z konsorcjum doradców prywatyzacyjnych, decyzję o nieupublicznianiu wyników po III kwartale 2001 r. Z kolei polskie spółki Commercial Union dostosowały swoją politykę informacyjną do systemu raportowania macierzystej grupy CGNU i będą ujawniać wyniki jedynie po sześciu miesiącach i na koniec każdego okresu obrachunkowego. Ich święte prawo! Trochę szkoda, bo obie grupy ubezpieczeniowe posiadają ponad 60-proc. udział w polskim rynku ubezpieczeniowym i brak ich wyników naraża każdą analizę na potencjalnie duże ryzyko błędów i wypaczeń. Jednak jeśli coś jest zakazane, nie oznacza, że nie wpadnie to w niepowołane ręce dziennikarzy. Jeśli wierzyć nieoficjalnym informacjom publikowanym przez "Rzeczpospolitą", grupa PZU radzi sobie w tych trudnych czasach coraz lepiej. Rośnie przypis składki brutto zarówno PZU, jak i PZU Życie. Także prognoza tegorocznego zysku obu spółek wydaje się niezagrożona.

Plony

z większego pola?

Jeszcze po pierwszym półroczu 2001 r. towarzystwa majątkowe zebrały 7,17 mld zł, czyli zaledwie o 3,44% więcej niż w analogicznym okresie 2000 r. Wynik wypada jeszcze gorzej, jeśli zestawimy go z 6,1-proc. inflacją na koniec czerwca br. Minęły zaledwie trzy miesiące i mamy nie notowany od lat realny wzrost przypisu składki brutto (między 3-4%). Czy jednak jedyną siłą sprawczą "rekordowych" wyników jest najniższa, w wolnorynkowej historii Polski, inflacja (4,3%)? Niekoniecznie. Zdaniem niektórych analityków, jednym z powodów wzrostu przypisu składki mogą być podwyżki stawek w ubezpieczeniach komunikacyjnych bądź ich większa dywersyfikacja. Brzmi to o tyle prawdopodobnie, że ubezpieczenia komunikacyjne (autocasco, OC) ciągle stanowią około 70% ogółu składek zbieranych przez zakłady ubezpieczeń majątkowych. Jednak zastanówmy się. Podwyżki stawek nie były aż tak znaczące, aby wykreować taki wzrost, bowiem zdecydowali się na nie tylko nieliczni ubezpieczyciele. Powód? Niezwykle silna konkurencja w zakresie stawek w ubezpieczeniach majątkowych sprawia, że towarzystwa niezwykle ostrożnie podchodzą do polityki taryfowej. Dodatkowo przeprowadzone podwyżki zostały zapewne spłaszczone przez różnego rodzaju okazjonalne promocje i zniżki, np. stażowe. Czyżby zatem zwiększyło się tzw. pole ubezpieczeniowe, czyli liczba podmiotów, które wykupiły nowe polisy? Niewykluczone. Przykładem może być niezwykle dynamiczny rozwój spółek Fiat Ubezpieczenia Majątkowe (1372%) oraz TU Generali (253%). Pierwsza z nich przejęła program ubezpieczeniowy koncernu motoryzacyjnego Fiat od TU Gerling Polska i w mniejszej części od Warty. Jednak ubytek składki Gerlinga (34%, czyli 41,2 mln zł) jest niższy od przypisu składki brutto osiągniętego przez Fiata (62,4 mln zł). Pojawienie się nowego gracza nie wpłynęło również znacząco na poziom przypisu uzyskany przez Wartę (wzrost o 177 mln zł). Także TU Generali ostatnio weszło ostro w rynek koasekuracji ubezpieczeń komunikacyjnych. Umowa podpisana wspólnie z TU Allianz Polska z brokerem Volkswagen Ubezpieczenia (towarzystwa dzielą się składką ubezpieczeniową i odszkodowaniami w proporcjach 30 do 70), pośredniczącym w sprzedaży ubezpieczeń komunikacyjnych dla aut niemieckiego koncernu motoryzacyjnego spowodowała, że Generali notuje niespotykany dla krajowych ubezpieczycieli rozwój. Dynamika Allianza spadła, jednak może to być spowodowane efektem stosunkowo dużej bazy z poprzedniego roku. Potwierdzeniem tezy o nowych klientach wchodzących do systemu może być niezwykle dynamiczny rozwój towarzystw ubezpieczeń wzajemnych (średnio 30%). Okazuje się, że samoubezpieczenie robi coraz większą karierę w Polsce. Według nieoficjalnych informacji PARKIETU, w Ministerstwie Finansów znajduje się wniosek o wydanie zezwolenia dla TUW-u, który ma zamiar ubezpieczać m.in. majątek kościelny. Czyżby był to znak, że nastąpiło swoiste nawrócenie Polaków na ubezpieczenia?

Lepsza selekcja?

Reklama
Reklama

Poprawa nastrojów może być jeszcze większa, gdy spojrzy się na wręcz symboliczny wzrost wypłaconych odszkodowań brutto (2%). Wygląda więc na to, że spółki nie popłynęły na lipcowej powodzi. Towarzystwa z jednej strony uszczelniają system likwidacji szkód, z drugiej poprawia się także wstępna selekcja ryzyka. Dzięki takim działaniom przybywa spółek, które notują zdecydowanie niższy wzrost wypłacanych odszkodowań i świadczeń niż zbieranej składki. Analitycy rynku podkreślają, że właśnie w tzw. kosztach technicznych tkwią największe rezerwy, które mogą przyczynić się do znaczącej poprawy wyników finansowych. Ale to nie koniec dobrych wiadomości. Notowany od lipca br. stały wzrost cen obligacji skarbowych spowodował poprawę wyników inwestycyjnych towarzystw ubezpieczeniowych. Papiery dłużne SP stanowią największy udział w lokatach, zrozumiałe więc, że efekty ujawnią się bardzo szybko w bilansach. Poprawa skuteczności inwestycyjnej i na wyniku z działalności operacyjnej przełożyła się na wyniki netto sektora. Wprawdzie z naszego zestawienia wynika, że sektor ubezpieczeń majątkowych zakończył trzy kwartały symbolicznym zyskiem w wysokości 60,52 mln zł wobec 107 mln zł straty przed rokiem, pamiętajmy jednak o PZU - spółka przyzwyczaiła nas przecież do gigantycznych zysków.

W życiu po staremu

Sektor ubezpieczeń na życie zapewne z zazdrością patrzy, jak ubezpieczeniowcy majątkowi dziarsko radzą sobie z recesją. Zdążyliśmy już się przyzwyczaić, że dynamika wypłat odszkodowań i świadczeń w ubezpieczeniach na życie, znacznie przekracza dynamikę pozyskiwanej składki. Według naszego zestawienia, zebrana składka brutto wzrosła o 18%, a suma wypłaconych odszkodowań o 120%. Jeżeli jednak uwzględnimy szacunkowe udziały PZU na Życie i Commercial Union Polska - TUnŻ, to wzrost składki zmniejszy się o kilka punktów procentowych, wypłaconych odszkodowań zaś już o kilkadziesiąt. Niestety, prawda jest brutalna. Sprzedaż polis na życie nierozerwalnie wiąże się z poziomem zamożności społeczeństwa, a ten, jak powszechnie wiadomo, nie jest zbyt wysoki. Wprawdzie obserwowana w ostatnich dniach listopada ucieczka Polaków przed opodatkowaniem zysków z oszczędności udowodniła, że mają oni w materacach jeszcze sporo gotówki (agent-rekordzista z ING Nationale--Nederlanden zebrał w ciągu tygodnia 20 mln zł), jednak czas łatwych żniw w ubezpieczeniach na życie odchodzi w niepamięć. Na dojrzałych rynkach składki wpływające do systemu pokrywają wypłaty odszkodowań. Nasz rynek i tak jest w niezłej sytuacji. Analitycy są zgodni, sektor ubezpieczeń na życie również powinien przyjrzeć się swoim kosztom. W innym razie ta działalność może długo jeszcze przynosić straty.

Koła zamachoweZdaniem analityków Państwowego Urzędu Nadzoru Ubezpieczeń, składka przypisana brutto sektora w ujęciu realnym będzie rosła w latach 2001-2004 od 6% do 10%, wartościowo zaś (w cenach bieżących) od 23,5 mld zł do 32,5 mld zł. Mimo, że prognozy te zostały ostatnio skorygowane w dół, i tak przyszłość rysuje się w dość jasnych barwach. O takich wzrostach firmy ubezpieczeniowe zza zachodniej granicy mogą tylko pomarzyć (w Europie Zachodniej rynek ubezpieczeniowy rozwija się w tempie 1-2% rocznie). Oczywiście, krajowi ubezpieczyciele będą musieli podwoić swoje wysiłki w pozyskiwaniu składek, ale nikt chyba już dzisiaj nie myśli, że będzie łatwo. Według analityków PUNU, rozwój sektora skoncentruje się na ubezpieczeniach: zdrowotnych, finansowych, turystycznych oraz odpowiedzialności cywilnej zawodowej. Okazuje się, że obecna sytuacja gospodarcza oraz błędy, jakie popełniono np. przy wdrażaniu reformy służby zdrowia, mogą być paradoksalnie szansą dla dalszego rozwoju ubezpieczeń w Polsce. W trudnych czasach firmy są skłonne w większym stopniu chronić swój wynik finansowy przed ryzykiem niewypłacalności swoich partnerów. Coraz więcej osób, nie tylko tych zamożnych, jest niezadowolonych z sytuacji w placówkach publicznej służby zdrowia. To tylko niektóre przykłady, jakie przywołuje PUNU w swojej analizie.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama