Poręczenie udzielone przez Wólczankę spółce zależnej, uważane przez analityków za jeden z ważniejszych czynników ryzyka przy inwestowaniu w akcje giełdowego przedsiębiorstwa, zmniejszyło się z 26 mln zł do 18 mln zł. Kilka dni wcześniej Wólczanka udzieliła jednak spółce zależnej pożyczki w wysokości 2 mln zł. Celem pożyczki był wykup przez WLC papierów dłużnych. Pieniądze mają być jednak zwrócone do 14 grudnia 2001 r. wraz z odsetkami.
WLC wsławiła się inwestycją (o wartości 26 mln zł) w obligacje zamienne skonwertowane następnie na akcje Apeximu. Większość akcji udało się jej sprzedać po 30 zł za papier (cena równa cenie konwersji), zdecydowanie wyższej od notowań giełdowych. Brak informacji, co z resztą walorów komputerowej firmy znajdującą się w portfelu spółki zależnej od Wólczanki. Jeśli również uda się je sprzedać po 30 zł, WLC zamknie ten projekt bez zysków, ale i bez strat (nie licząc utraty wartości pieniądza w czasie).
Ostatnio akcjami producenta koszul często handluje się w pakietówkach. W piątek właściciela zmieniło w ten sposób 89 tys. papierów po 6,5 zł za walor. W poniedziałek w dwóch transakcjach z rąk do rąk przeszło odpowiednio 89 tys. i 179 tys. akcji. W obu cena wynosiła 6 zł za papier (kurs na poniedziałkowym zamknięciu wyniósł 7,7 zł). W sumie papiery, które były przedmiotem ostatnich pakietówek, reprezentują ok. 20% kapitału i głosów na WZA.
Wcześniej pozycję w firmie umacniał Stanisław Gasinowicz, który jednak uzyskał ponad 24-proc. udział i poinformował, że nie zamierza zmieniać zaangażowania. Poza nim pakietem ponad 5% walorów dysponował PKO BP (bank ma ponad 20% akcji) i Artur Kowalczyk wraz z żoną (7,7%). Przetasowania, których wyrazem są pakietówki, dotyczą najprawdopodobniej głównie grupy indywidualnych akcjonariuszy współpracujących ze St. Gasinowiczem. Mniej prawdopodobne jest, by zaangażowanie w firmie postanowił zmniejszyć bank. Strony większej z poniedziałkowych pakietówek będą musiały się ujawnić.