Bo rzeczywiście, sprawa wygląda nieciekawie. Mój ROR jest oprocentowany w wysokości 2% rocznie. Gwoli przypomnienia, inflacja ostatnio była dwukrotnie wyższa, więc żadnych pieniędzy na koncie osobistym trzymać mi się nie opłaca. Ale gdybym chciał wziąć pożyczkę z ROR-u, musiałbym zapłacić ponad 20%. O ile oprocentowanie konta rzeczywiście jest dziadowskie, to fakt, iż kredyt kosztuje 10 razy więcej, jest już zwyczajną lichwą.
Oczywiście, banki znajdą wiele powodów, dla których kredyty tyle kosztują. A to zła sytuacja gospodarcza, a to zagrożone kredyty, a to konieczność utrzymywania armii pracowników, a to potrzeba wykazywania się zyskami (mój bank jest jednym z giełdowych pupilków). Wszystko niby to prawda, ale ja dalej nie rozumiem. Zwłaszcza że jest to ROR, a więc bank doskonale wie, ile wydaję, ile zarabiam i jaka jest szansa, że nie spłacę tej pożyczki. Rozumiem, gdybym był klientem, który z ulicy przyszedł po pożyczkę, wtedy trzeba płacić premię za ryzyko. Ale gdy wszystko jest czarno na białym na wieloletnim wydruku?
Biorąc pod uwagę to, co się dzieje w moim banku, łatwo zrozumieć, dlaczego pomimo znacznych obniżek stóp procentowych kredyty nie rosną i nadal nie widać szans na wzrost popytu, co zostałoby sfinansowane zadłużeniem. W tej sytuacji potrząsanie szabelką i groźby czy błagania pod adresem Rady Polityki Pieniężnej tracą na znaczeniu. Bez dobrej woli banków nie będzie tańszych kredytów, nawet gdyby stopy procentowe spadły w pobliże zera.
Inna sprawa, że politykom nie chodzi aż tak bardzo o drobnych kredytobiorców, a przede wszystkim - o budżet. Bez dalszych obniżek stóp wydatki na obsługę długu publicznego będą większe niżby tego chciało Ministerstwo Finansów, a to będzie oznaczało konieczność nieprzyjemnych cięć i sondaże zaczną spadać.
Poza tym, żaden z przedstawicieli naszych wielce szacownych władz wykonawczych nawet się nie zająknie, że dług publiczny ogranicza podaż atrakcyjnych kredytów. Olbrzymie, wysoko oprocentowane emisje papierów skarbowych są dla banków na tyle atrakcyjne, iż na dobrą sprawę nie bardzo im się opłaca dawać kredyty, bo to i masę papierków trzeba wypełnić, i ryzyko jest wysokie.