Wczorajsza sesja charakteryzowała się sporymi wahaniami. W dalszym ciągu nie pokonany pozostaje opór, wyznaczany przez połowę czarnej świecy z 21 listopada. Choć znaczenie tej bariery (1287 pkt.) nie jest szczególnie istotne, to jednak jej pokonanie otwierało drogę do ataku na szczyt z 14 listopada. Ataku, który miał być ruchem powrotnym do szczytu, czyli ostatnim akordem wzrostów. W tej chwili wygląda na to, że ruch ten został znacznie skrócony. Wykres WIG20 zatrzymał się po wczorajszej zwyżce dokładnie na średniej z 15 sesji. Tak jak w czasie zwyżki średnia ta stanowiła wsparcie, tak teraz może okazać się oporem. Potwierdzeniem tego negatywnego dla posiadaczy akcji scenariusza będzie spadek poniżej lokalnego dołka z 3 grudnia, znajdującego się na wysokości 1245 pkt. Wtedy na wykresie kursu pojawi się nie tylko sekwencja coraz niżej położonych szczytów, ale także coraz niżej położonych dołków. To wypełni definicję trendu spadkowego i będzie wyraźną zachętą do pozbywania się akcji.
Taki scenariusz wydaje się całkiem prawdopodobny, jeśli spojrzeć na RSI (z 9 sesji). Po ukształtowaniu negatywnej dywergencji i wygenerowaniu sygnału sprzedaży wskaźnik wykonał ruch powrotny w kierunku poziomu równowagi, który po wczorajszej sesji został zakończony. A stąd wniosek, że WIG20 osiągnął maksymalny poziom w czasie korekty trendu spadkowego.
Oczywiście, przełamanie przez wykres indeksu średniej z 15 sesji zaprzeczy lub przynajmniej odłoży w czasie ten negatywny scenariusz, dając bykom miejsce na dokończenie ruchu powrotnego.