Czwartkowe notowania zakończyły się symboliczną zwyżką indeksu. Wrażenie, jakie pozostawiła po sobie sesja, nie przyczynia się na pewno do poprawy obrazu WIG20, tym bardziej że byliśmy świadkami drugiej nieudanej próby przełamania oporu na poziomie 1286 pkt. Wczoraj byki co prawda dłużej utrzymały się na poziomie z otwarcia sesji, ale nie zdołały już podbić cen akcji w końcowej części notowań.
Nie można jednak powiedzieć, by taki przebieg sesji całkowicie rozstrzygał sytuację na korzyść podaży, ale znacznie przechylił szalę na tę stronę. Potwierdzeniem przypuszczeń, iż jesienna fala wzrostów dobiegła końca i rozpoczyna się jej silna i głęboka korekta, będzie spadek na zamknięcie sesji poniżej 1255 pkt. Na tej wysokości można wytyczyć linię szyi formacji głowy z ramionami, obejmującej notowania od końca października, tu też znajduje się podstawa wtorkowej świecy. Minimalny zasięg zniżek, wynikający z takiej formacji, to 1130 pkt. Słabą stroną figury jest czas jej tworzenia, nieproporcjonalny do okresu zwyżek ją poprzedzających. Jeśli jednak wziąć pod uwagę skalę wzrostów i wysokość formacji, to wysunięcie takiej hipotezy jest uprawnione.
Potwierdzeniem tego, że rynek jest w fazie odwracania trendu wzrostowego, jest słabnięcie kolejnych branż i firm. Najpierw spadać zaczął Elektrim, potem dołączyły spółki komputerowe, następnie trudne chwile przeżywała TP SA. Mocno trzymały się banki, ale notowania Pekao pokazywały, że i tu zaczyna dziać się coś niepokojącego. Wczoraj wyraźnie zniżkowały BZ WBK i PBK, słabo zaprezentował się BRE.