Wciąż jednak istnieją pewne niewiadome. Bin Laden nie został pochwycony (niewykluczone że nie zostanie złapany żywy, co może, paradoksalnie, być na rękę wielu rządom na świecie). Rząd Jedności Narodowej w Afganistanie to sprawa raczej dalsza niż bliższa.
To nie koniec dylematów, z jakimi zmaga się współczesny świat. To, w co tak niewielu początkowo wierzyło, staje się w końcu faktem. Mowa o recesji. Przed rokiem większość analityków była zdania, że występujące oznaki spowolnienia gospodarczego są jedynie tymczasowe i Ameryka ponownie powróci na ścieżkę szybkiego wzrostu. Spośród największych banków inwestycyjnych przed nadmiernym optymizmem przestrzegali jedynie eksperci Morgan Stanley Dean Witter (MSDW). Twierdzili, że recesja jest nieuchronna i wkrótce obejmie swoim zasięgiem cały świat. W miarę upływu czasu coraz więcej obserwatorów przyłączało się do tej tezy.
Jednocześnie coraz częściej powątpiewano w możliwość wejścia gospodarki w fazę szybkiego wzrostu, do jakiego społeczeństwo Stanów Zjednoczonych było przyzwyczajone w poprzedniej dekadzie. Policy mix tandemu Bush/Greenspan, mimo o wiele wcześniejszego wprowadzenia niż w przypadku Eurolandu, wciąż nie daje upragnionych rezultatów. A trzeba przyznać, że efekty styczniowych i - w mniejszym stopniu - wiosennych obniżek stóp procentowych powinny być już od pewnego czasu odczuwane. PKB w III kwartale br. spadł o 1,1%. Jest to pierwszy kwartał o ujemnym PKB, co jeszcze nie wypełnia kryteriów podręcznikowej recesji, jednak mało kto wierzy, że obecny kwartał będzie lepszy. Prestiżowy instytut analityczny NBER jednoznacznie stwierdził, że Amerykę trawi recesja (według niego, zaczęła się ona już w marcu 2001 r.).
Z punktu widzenia analizy technicznej, korzystnie wygląda sytuacja na Średniej Przemysłowej (DJIA) i S&P 500. Średnioterminowy trend wzrostowy na DJIA nie jest zagrożony, dopóki nie zostanie przełamana linia wyznaczona przez lokalne minima z 24 IX, 1 XI oraz 4 XII 2001 r. W miniony czwartek indeks uporał się nawet z długoterminową średnią kroczącą, co jest właściwym objawem aktywności popytu.Podobnie wygląda sytuacja na indeksie rynku szerokiego. S&P 500 porusza się wzdłuż linii trendu, zapoczątkowanego 24 września tego roku. Impet kupujących jest tak znaczny, że pokonana została długoterminowa linia trendu spadkowego (od września 2000 roku). O tym, że wzrosty zagoszczą na rynku na dłużej, przekona jednak dopiero udany test poziomu 1180 pkt., gdzie znajduje się długoterminowa średnia krocząca.
Najbardziej dynamiczne wzrosty miały miejsce na giełdzie technologicznej. Od trzeciej dekady września Nasdaq Composite znajduje się w nieprzerwanym trendzie wzrostowym. O tym, że indeks będzie zmierzał ku poziomowi 2000 pkt., można było się przekonać, gdy została pokonana średnioterminowa średnia krocząca (w październiku br.). Obecnie indeks zmaga się z długoterminową średnią kroczącą. Formalnie wyznacza ona opór na drodze ku dalszym zwyżkom. W rzeczywistości w ostatnich trzech latach ani razu nie powstrzymała aktywności strony popytowej. Po pokonaniu SK-200 przed indeksem giełdy technologicznej otworem stanie spora przestrzeń do kontynuacji fali wzrostowej, której ograniczeniem jest strefa oporu na wysokości 2300-2600 pkt. (2300 pkt. szczyt majowy, 2450-2550 pkt. luka bessy z lutego).
W tym miejscu warto zwrócić uwagę na stronę fundamentalną ostatnich wzrostów na Nasdaq. Trudno znaleźć przekonujące argumenty świadczące o tym, że nadchodzi ożywienie w sektorze zaawansowanych technologii. Przeciwnie, słabnący popyt konsumpcyjny daje się najbardziej we znaki produktom high-tech. Kursy akcji spółek technologicznych jednak rosną. Analitycy MSDW w eseju inwestycyjnym pod znamiennym tytułem "The Recovery Bubble" (czyli "Bańka Ożywienia") obliczyli, że wskaźnik P/E, uwzględniający przyszłoroczne zyski firm high-tech wynosi 50 i jest zbliżony do tego, który charakteryzował sektor, kiedy Nasdaq Composite liczył 5000 pkt. Tyle tylko, że obecnie indeks ma wartość 2000 pkt.