W pierwszych transakcjach za USD płacono 4,078 zł, za euro 3,635 zł, odpowiadało to 10,75% powyżej starego parytetu. Przez następne półtorej godziny nic się nie działo, poziomy były stabilne. O 10.30 dolar zaczął zyskiwać, euro tracić, jednocześnie realna wartość złotego nieznacznie się zwiększała. Około 14.00 byliśmy odpowiednio na 4,088 zł i 3,617 zł, czyli na 10,85%. Kończyliśmy na 10,95%, przy kursach 4,075 zł i 3,62 zł.
Poniedziałkowe transakcje przebiegały w bardzo spokojnej atmosferze. Obroty nie były zbyt duże, zmiany wartości złotego również.
Wicepremier Marek Belka powiedział, że jego zdaniem konflikt między RPP i rządem może osłabić polską walutę. Z punktu widzenia gospodarki byłby to zapewne jeden z niewielu pozytywnych efektów tego konfliktu...
Nie widać końca problemów w Argentynie. Minister gospodarki tego kraju Domingo Cavallo zamierza podnieść opodatkowanie dla firm (likwidacja ulg), nie dokonując już dalszych redukcji wydatków budżetowych. Wszystko po to, aby zrównoważyć budżet, co jest warunkiem uzyskania kolejnej transzy środków pomocowych z Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Problem polega na tym, że taka decyzja na pewno nie pomoże kulejącej gospodarce. Jednak w obecnej sytuacji najważniejsze jest niedopuszczenie do zawieszenia obsługi zadłużenia.
Poza tym w najbliższym czasie rząd Argentyny będzie dyskutował z inwestorami nad przedstawionym kilka tygodni temu planem zamiany części obecnych papierów na nowe o dłuższym terminie zapadalności i jednocześnie o niższym oprocentowaniu.