Do ryzykantów świat należy. Interes życia zrobili ci inwestorzy, którzy 30 listopada kupili akcje bankrutującego Enronu po 26 centów i sprzedali je w środę z 300-proc. zyskiem. Nawet w piątek spóźnialscy mogli pozbyć się tych akcji po 75 centów. Z trzykrotną przebitką. Nieźle. Najbardziej opieszali inwestorzy mogą jednak na spekulacyjnych akcjach Enronu nie zarobić, a stracić. - Z naszych obserwacji wynika, że podczas reorganizacji firmy pod ochroną prawa o bankrutowaniu najwięcej tracą posiadacze jej akcji - twierdzi Chris Stuard z BankruptcyData.com.
Ubiegłotygodniowe zmagania na amerykańskich giełdach wygrały byki, choć opublikowany w piątek rządowy raport o wzroście bezrobocia skwasił ich zwycięskie uśmiechy. Mimo piątkowego spadku Dow Jones Industrial Average zyskał w ubiegłym tygodniu 2% na wartości i utrzymał się powyżej psychologicznej granicy 10 tys. punktów. Nasdaq zyskał 4,6% i zakończył tydzień powyżej równie ważnej bariery 2 tys. punktów. Natomiast S&P 500 wzrósł o 1,7%.
To gdzie ta korekta? - przecierali oczy zdumieni analitycy, którzy spodziewali się w ubiegłym tygodniu spadku kursów. Znowu zapomnieli o jednej z podstawowych mądrości życiowych Wall Street - giełda nigdy nie daje nam tego, czego się po niej spodziewamy. Choć ze sporządzonych wykresów analizy technicznej wyjrzała pewna korekta, rynek nie zachował się tak, jak powinien. Może wykresy nie wzięły pod uwagę nadzwyczajnego optymizmu, który zapanował wśród inwestorów. Z cotygodniowego sondażu przeprowadzanego regularnie przez American Association of Individual Investors wynika, że 69% członków stowarzyszenia prezentuje bycze nastawienie, natomiast konsekwentnymi niedźwiedziami pozostaje 20%.
Czy przepowiadana korekta rozpoczęła się już w piątek, który nie był najszczęśliwszym dniem dla giełdy? Wtedy to inwestorzy musieli przetrawić dane o wzroście bezrobocia do 5,7%. Okazało się również, że demokraci i republikanie w Kongresie nie mogą porozumieć się co do zasad programu stymulowania gospodarki opracowanego przez administrację George W. Busha.
- Liczba bezrobotnych zawsze rośnie podczas recesji, może być nawet jeszcze wyższa, zanim zacznie spadać - uspokaja Eric Gustafson, analityk z firmy inwestycyjnej Stein, Roe & Farnham. Jego zdaniem, logiczną reakcją na raport o bezrobociu będzie kolejne obniżenie stóp procentowych przez Fed.