Reklama

Gdzie ta korekta?

Raz jeszcze rynek nauczył pokory wielu prominentnych analityków, którzy w ubiegłym tygodniu przewidywali korektę kursów akcji. Tymczasem ani kryzys finansowy Argentyny, ani bankrutowanie Enronu, ani wybuchy bomb na Bliskim Wschodzie nie powstrzymały wzrostów na amerykańskich giełdach.

Publikacja: 11.12.2001 08:33

Do ryzykantów świat należy. Interes życia zrobili ci inwestorzy, którzy 30 listopada kupili akcje bankrutującego Enronu po 26 centów i sprzedali je w środę z 300-proc. zyskiem. Nawet w piątek spóźnialscy mogli pozbyć się tych akcji po 75 centów. Z trzykrotną przebitką. Nieźle. Najbardziej opieszali inwestorzy mogą jednak na spekulacyjnych akcjach Enronu nie zarobić, a stracić. - Z naszych obserwacji wynika, że podczas reorganizacji firmy pod ochroną prawa o bankrutowaniu najwięcej tracą posiadacze jej akcji - twierdzi Chris Stuard z BankruptcyData.com.

Ubiegłotygodniowe zmagania na amerykańskich giełdach wygrały byki, choć opublikowany w piątek rządowy raport o wzroście bezrobocia skwasił ich zwycięskie uśmiechy. Mimo piątkowego spadku Dow Jones Industrial Average zyskał w ubiegłym tygodniu 2% na wartości i utrzymał się powyżej psychologicznej granicy 10 tys. punktów. Nasdaq zyskał 4,6% i zakończył tydzień powyżej równie ważnej bariery 2 tys. punktów. Natomiast S&P 500 wzrósł o 1,7%.

To gdzie ta korekta? - przecierali oczy zdumieni analitycy, którzy spodziewali się w ubiegłym tygodniu spadku kursów. Znowu zapomnieli o jednej z podstawowych mądrości życiowych Wall Street - giełda nigdy nie daje nam tego, czego się po niej spodziewamy. Choć ze sporządzonych wykresów analizy technicznej wyjrzała pewna korekta, rynek nie zachował się tak, jak powinien. Może wykresy nie wzięły pod uwagę nadzwyczajnego optymizmu, który zapanował wśród inwestorów. Z cotygodniowego sondażu przeprowadzanego regularnie przez American Association of Individual Investors wynika, że 69% członków stowarzyszenia prezentuje bycze nastawienie, natomiast konsekwentnymi niedźwiedziami pozostaje 20%.

Czy przepowiadana korekta rozpoczęła się już w piątek, który nie był najszczęśliwszym dniem dla giełdy? Wtedy to inwestorzy musieli przetrawić dane o wzroście bezrobocia do 5,7%. Okazało się również, że demokraci i republikanie w Kongresie nie mogą porozumieć się co do zasad programu stymulowania gospodarki opracowanego przez administrację George W. Busha.

- Liczba bezrobotnych zawsze rośnie podczas recesji, może być nawet jeszcze wyższa, zanim zacznie spadać - uspokaja Eric Gustafson, analityk z firmy inwestycyjnej Stein, Roe & Farnham. Jego zdaniem, logiczną reakcją na raport o bezrobociu będzie kolejne obniżenie stóp procentowych przez Fed.

Reklama
Reklama

Jim Stack, wydawca magazynu inwestycyjnego "InvestTech", który ostrzegał przed spektakularnym upadkiem Nasdaqa na długo, zanim do niego doszło, poinformował swoich czytelników o zmianie zapatrywań na rynek. "Staję się ostrożnym, konserwatywnym i uważnym bykiem" - pisze Stack. Jego zdaniem, rynek niedźwiedzia właśnie się skończył. Świadczy o tym chociażby optymizm okazywany przez zarządy Intel, Advanced Micro Devices, Cisco Systems oraz Sun Microsystems zarówno co do osiąganych przez firmy dochodów, jak i wzrastających zamówień.

Z poglądami Stacka nie zgadza się Richard Bernstein z Merrill Lynch, nowo mianowany szef działu analiz inwestycyjnych rynku amerykańskiego. Bernstein zaleca inwestorom zachowanie daleko posuniętej ostrożności. Rekomendowany przez niego portfel inwestycyjny tylko w 60% składa się z akcji. - Moim zdaniem jesteśmy świadkami fałszywych wzrostów, które występują podczas rynku niedźwiedzia - takich samych, jak w styczniu i w kwietniu - twierdzi Bernstein.

Podczas minionego tygodnia do popełnienia gafy musieli przyznać się analitycy większości domów maklerskich. Przewidywali korektę i wyciszenie wzrostów, a tymczasem na rynku trwała hossa - powiedział PARKIETOWI Dariusz Michalski, który w Nowym Jorku prowadzi oddział banku inwestycyjnego Raymond James Financial Services. - Ofiarami przedłużającej się hossy byli ci inwestorzy, którzy "shortowali" akcje. Zostali zmuszeni do zamykania krótkich pozycji w obawie, że giełda pójdzie znacznie wyżej. Właściwie jedynym liczącym się analitykiem, który uważał, że na giełdzie będzie trwała hossa, był Ralph Bloch, nasz kolega z Raymond James Financial Services. Swoimi poglądami podzielił się z widzami popularnego programu Market Watch, emitowanego przez CNBC.

W ubiegłym tygodniu wygrali ci inwestorzy, którzy nie uciekli z rynku pod wpływem ostrzeżeń analityków. Stare przysłowie giełdowe - "you got to be in to win" - nigdy nie było bardziej na czasie - stwierdził Dariusz Michalski.

Najważniejszym wydarzeniem w rozpoczynającym się tygodniu będzie wtorkowe posiedzenie Komitetu Otwartego Rynku Fed. Analitycy oczekują, że podczas tego posiedzenia po raz jedenasty w tym roku zostaną obniżone stopy, tym razem o 0,25 punktu procentowego.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama