Grupa współdziałających ze sobą inwestorów indywidualnych, których liderem jest Stanisław Gasinowicz, przejęła kontrolę nad Wólczanką w drugiej połowie ubiegłego roku. Kupowali oni akcje od instytucji, które zdecydowały się wyjść z inwestycji w odzieżową firmę - m.in. od Ciechu-Stomil, BIG-BG i Banku Handlowego. W gronie akcjonariuszy pozostał tylko jeden silny gracz instytucjonalny - PKO BP z pakietem około 20% akcji. Teraz miał miejsce drugi etap wymiany akcjonariatu. Akcje sprzedała firma Malbeth, która współdziałała z prywatnymi inwestorami, większości walorów pozbył się także PKO BP, który choć wcześniej wywalczył - ze sporymi kłopotami - reprezentację w radzie nadzorczej, nie miał w spółce wiele do powiedzenia. W efekcie Stanisław Gasinowicz umocnił pozycję i ma prawie 25% akcji spółki. W akcjonariacie pojawił się także Piotr Michałowski, który ma 179 tys. papierów (9,96% kapitału akcyjnego i głosów na WZA). W sumie więc grupa inwestorów indywidualnych kontroluje z pewnością ponad 40% kapitału i głosów na WZA Wólczanki. W rzeczywistości jednak jej pozycja jest jeszcze silniejsza, jeśli uwzględnić pakiety znajdujące się w rękach osób, które mają mniej niż 5% głosów na WZA - wynika z informacji PARKIETU.

W związku z dużymi zmianami w akcjonariacie można spodziewać się zwołania NWZA, które zmieni radę nadzorczą (i odwoła reprezentantów PKO BP). Strategia indywidualnych inwestorów wobec spółki nie jest jasna. Firma nieźle radzi sobie na trudnym rynku, choć jej rentowność nie jest wysoka (po trzech kwartałach miała 1,55 mln zł zysku netto, przy przychodach ze sprzedaży na poziomie 70,2 mln zł).

Spółka za pośrednictwem firmy WLC Inwest prowadzi jednak aktywną politykę inwestycyjną, która na razie nie przynosi widocznych korzyści giełdowej matce, narażając ją na spore ryzyko. - Wydaje się, że WLC jest narzędziem realizowania polityki inwestycyjnej inwestorów kontrolujących Wólczankę. Z tego powodu umocnienie przez nich pozycji nie wróży firmie nic dobrego. Wólczanka zamiast skupiać się na działalności operacyjnej bierze na siebie ryzyko inwestycji realizowanych przez jej akcjonariuszy - twierdzi analityk jednego z bankowych domów maklerskich.