WIG20 spadł w środę o 0,7%, do 1215,7 pkt. Obroty zniżkowały do niespełna 150 mln zł, z czego prawie połowę zrealizowano na Elektrimie.
Sesję zdominował handel jego akcjami. Elektrim w głównej mierze decydował wczoraj o skali zmian podstawowych indeksów. Z wyceną jego papierów mają obecnie trudności zarówno aktywnie grający inwestorzy, jak i analitycy. Kursem rządzą przede wszystkim emocje. Tuż po otwarciu papier zyskał na wartości w nadziei na odbicie po wtorkowej ponad 30-proc. przecenie. Jednak już po paru minutach doszło do panicznej wyprzedaży. Podaż zepchnęła kurs do najniższego wczoraj poziomu 8,05 zł (-14,4%). Po uspokojeniu nastrojów papier odrobił większą część strat i przez większą część sesji utrzymywał się w granicach 8,9 - 9,1 zł. W końcówce sesji ponownie pogorszyły się nastroje i na zamknięciu kurs Elektrimu spadł do 8,6 zł (-8,5%). Był to najniższy poziom od listopada 1995 r.
Nadal słaba jest Netia, której, podobnie jak Elektrimowi, grozi niewypłacalność. Przed południem kurs spółki spadł do 3,55 zł (-6,6%). Nieco lepsza była druga połowa sesji. Na zamknięciu płacono za jej papiery 3,68 zł (-3,16%).
Dość szczęśliwie zakończyła sesję Telekomunikacja Polska. Duże zlecenie kupna 200 tys. akcji na zamknięcie podniosło w ostatniej chwili kurs spółki z 15,35 zł do 15,45 zł (-0,3%). Niewielką stratę ponieśli akcjonariusze najsilniejszej ostatnio z dużych spółek - PKN (-0,8%). W trudnych chwilach dla indeksu jak zwykle dobrze zachowało się Pekao (+0,4%). Na uwagę zasługuje wzrost indeksu średnich spółek - MIDWIG.